Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 5 grudnia. Imieniny: Kryspiny, Norberta, Sabiny
26/10/2020 - 15:40

Zwolennicy aborcji "spacerowali" czy próbowali wtargnąć do sądeckiej bazyliki?

Wejścia do świątyni pilnowała policja. Kościelny musiał zamykać drzwi od środka, żeby nie wdarli się do niego manifestujący zwolennicy aborcji. Takie sceny - co potwierdza proboszcz - rozegrały się w Nowym Sączu przed bazyliką świętej Małgorzaty. Sami uczestnicy protestu przedstawiają inną wersję.

Niszczenie elewacji świątyń i zakłócanie mszy, obelżywe i wulgarne okrzyki pod adresem duchowieństwa… Zwolennicy aborcji, którzy protestują przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego przekroczyli kolejną granicę? W niedzielę wdarli się do kościołów w kilku miastach Polski. Czy próbowali też sforsować drzwi bazyliki świętej Małgorzaty w Nowym Sączu?

Ksiądz dr Jerzy Jurkiewicz, proboszcz parafii, potwierdza, że uczestnicy manifestacji zamierzali wtargnąć do kościoła przed mszą o godzinie dziewiętnastej. Nie zdołali. Wejścia do kościoła pilnowali policjanci, a kościelny zamknął drzwi świątyni od środka.

Czytaj też To się może zdarzyć w Sączu? Zwolennicy aborcji przypuścili atak na kościoły  

- Mam nadzieję, że policjanci i strażnicy miejscy zrobią wszystko, aby nie doszło do sytuacji, że protestujący w trakcie mszy świętej wejdą do świątyni. My także będziemy zachowywać wszelkie środki bezpieczeństwa – mówi ks. Jerzy Jurkiewicz i dodaje, że każdy ma prawo do prezentowania własnych poglądów, ale zachowanie osób biorących udział w organizowanych w ostatnich dniach marszach pozostawia - jak się wyraził - wiele do życzenia.

- Wobec każdego zawsze podchodzimy z kulturą i szacunkiem i nie jest czymś wygórowanym, że oczekujemy tego samego. Żyjemy w wolnym kraju i mamy prawo jako ludzie wierzący do swobodnego wyznawania swojej wiary. Tak, jak powiedział przewodniczący Episkopatu Polski, prawo ustanawia Trybunał Konstytucyjny. Przerażające jest również to, że w marszach bierze udział spora liczba ludzi młodych – dodaje.

Wersję ksiedza Jurkiewicza potwierdza policja. Jak  wyjaśnia Sebastian Gleń z komendy wojewódzkiej, do incydentów nie doszło, bo bazylika była zabezpieczona prewencyjnie przez funkcjonariuszy.

- Część uczestników protestu zebrała się na ulicy przylegającej do bazyliki. Braliśmy pod uwagę możliwość  wtargnięcia manifestantów podczas mszy do świątyni. Na prośbę policjantów kościelny zamknął drzwi wejściowe, a funkcjonariusze prewencyjnie odgrodzili protestujących od wejścia na teren placu kolegiackiego i wejścia do bazyliki. W tym stanie rzeczy protestujący nie podjęli próby wejścia do środka - tłumaczy Gleń.

Do niedzielnego „spaceru na świeżym powietrzu” na plantach w Nowym Sączu, od godziny osiemnastej zachęcał na Facebooku aktywista lokalnej lewicy Jakub Bocheński.  

- Może jednak padać, więc zabierz parasol oraz znicz aby ogrzać ręce w ten jesienny wieczór – szyfrował informacje o manifestacji Bocheński, bo obostrzenia związane z pandemią na liczniejsze zgromadzenia nie pozwalają. Wedle doniesień działacza lewicy, na zaproszenie odpowiedziało półtora tysiąca ludzi, ale postronni obserwatorzy mówią, że mogło być najwyżej trzysta osób.   

Bocheński pytany o próbę wtargnięcia manifestantów do sadeckiej bazyliki stanowczo temu zaprzecza.  - To kłamstwo, nikt z protestujących nie usiłował wejść do bazyliki - mówi w rozmowie z „Sądeczaninem.”  

Jaka jest pana osobista opinia na temat aktów agresji, jakich wobec Kościoła dopuścili się w niedzielę zwolennicy aborcji w innych miastach ? – pytamy
- Do czwartku byłem zdania, że taki język należy hamować. Jednak doszliśmy do takiego momentu, kiedy dobre słowa nic nie dają. Nie dziwię się kobietom, które manifestują w całym kraju, także w Nowym Sączu. Nie pamiętam, żeby w naszym mieście tak wiele osób spontanicznie wyszło na ulice.

A więc akceptuje pan taką agresję wobec Kościoła?
- Jestem temu przeciwny, bo do każdego należy podchodzić z szacunkiem.

Będzie się pan starał odwodzić manifestantów w Nowym Sączu od wdzierania się do świątyń?
- To indywidualna  decyzja każdej osoby. Ja sam do tego nie zachęcam. Nie widzę takiej potrzeby. Ale chciałbym podkreślić, że nie należy zapominać o kwintesencji tych manifestacji czyli prawie kobiety do aborcji, w sytuacji, kiedy dowie się, że jej dziecko nie będzie mieć mózgu. Teraz będzie musiała donosić taką ciąże, co skazuje na cierpienie ją i jej dziecko?

Próbom wtargnięcia do bazyliki zaprzecza też Barbara Żytkowicz, która jest w zarządzie krajowym Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. - Bazylika była tylko na trasie naszego marszu - zapewnia.

Czy następnym krokiem będzie wtargnięcie do kościołów w naszym mieście, uchodzącym za bastion tradycyjnych, chrześcijańskich wartości?
- Nowy Sącz to jest miasto, które liczy ponad osiemdziesiąt tysięcy mieszkańców. Ja nie wiem, ile jest tu  wierzących ludzi. Nie prowadziłam takich statystyk. Niech to będzie nawet połowa. Druga połowa to mogą być osoby niewierzące i antyklerykalne, tak jak ja. Uważam, że Kościół robi bardzo wiele złego w stosunku do kobiet i osób LGBT.  Nie muszę zgadzać się  z tym, co mówią arcybiskupi, biskupi i wszyscy inni hierarchowie kościelni.

Oczywiście, że nie musi się pani zgadzać,  ale to reprezentowane przez panią środowiska manifestują pod sztandarem tolerancji. Czy takie zachowanie wobec ludzi wierzących, wdzieranie się na  niedzielne msze, używanie obelżywego języka nie jest przejawem  skrajnej nietolerancji wobec tych, którzy mają inne przekonania?
- Nie krzyczeliśmy niczego obelżywego pod adresem ludzi wierzących. Jeśli padają obelżywe słowa, to pod adresem hierarchów kościelnych. Wobec nich nie będziemy mieć tolerancji. Bo w niektórych sprawach postępują obrzydliwie i z ich ust słowa lżące bliźniego nie mają prawa padać. Jeśli kler tak będzie się odnosił do społeczeństwa, tak samo społeczeństwo odezwie się do kleru.

- W Nowym Sączu nie naruszyliśmy niczyich uczuć religijnych. Ludzie mają prawo wyrażać gniew z różnych powodów czy to ze względu na nietolerancję, czy też ze względu na panującą wściekłość. To jest taka eskalacja emocji, że trudno ją już zatrzymać,  ale o próbie wtargnięcia do bazyliki  mowy nie ma.  I nie mieliśmy tego w zamiarze.

- Jaka jest pani opinia na temat wulgarnego języka używanego podczas manifestacji. Kobiety krzyczą „wy…….ać, je..ć kler”. Takie słowa padają z ust tych, którzy chcą uchodzić za elity.  Nie sądzi pani, że to wulgarne i niestosowne?
-
To hipokryzja. Można posłuchać na nagraniach premiera Morawickiego, który mówi o za……..niu  Polaków za miskę ryżu.

Jeśli nawet padły takie słowa, to premier nie używa takiego języka publicznie, a manifestujące kobiety, owszem.
- Od 2016 roku mówiłyśmy o wszystkim grzecznie. Nie padały wulgaryzmy. Mamy rok 2020. Nie słuchają naszych próśb. Jakim językiem należy mówić, aby ktoś coś zrozumiał!? Mnie się wydaje, że językiem dosadnym. Ja sama na co dzień też przeklinam, jeśli zaistnieją okoliczności, z którymi się nie zgadzam.

Powiedziała pani, że nie macie zamiaru wchodzić do sądeckich kościołów. To ważna deklaracja z ust kogoś, kto należy do władz Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.
- Ja mogę tylko powiedzieć, że nalegać na to nie będę - mówi Barbara Żytkowicz.

Czy należy się zatem spodziewać, że na znanej ze swojej religijności Sądecczyźnie zwolennicy aborcji będą się wdzierać do kościołów? Czy parafie w Nowym Sączu, Limanowej i Grybowie czują się zagrożone? Czy zamierzają w jakiś sposób stawić opór agresji?

Jak poinformowali nas księża z parafii pod wezwaniem świętego Kazimierza oraz parafii pw. św. Ducha w Nowym Sączu, w miniony weekend w kościołach było spokojnie. Protestujący nie próbowali dostać się do środka ani nie zakłócali przebiegu nabożeństw. Nie przewidujemy na razie podjęcia żadnych dodatkowych środków ostrożności – mówili kapłani.

We wtorek zwolennicy aborcji będą manifestować na limanowskim rynku. – Zobaczymy, co się będzie działo – mówią księża z Bazyliki Matki Boskiej Bolesnej w Limanowej. – Jesteśmy dobrej myśli i mamy nadzieję, że nikt nie będzie atakował świątyni. Podobnie sytuacja ma się w parafii pw. św. Katarzyny w Grybowie – tam również kapłani nie czują się zagrożeni ogólnopolskimi strajkami kobiet.

Czy manifestacjom zamierzają przeciwstawić się sami wierni, zgrupowani w organizacjach katolickich? W Nowym Sączu działa męski ruch chrześcijański pod nazwą Wojownicy Maryi, którzy na razie nie zamierzają pełnić wart przed kościołami. Jak wyjaśniają, jeśli sytuacja się zaostrzy, być może indywidualnie wkroczą do akcji, aby bronić poszczególnych parafii.

- Jako chrześcijanie, w ramach swojej wolności, nie wykluczamy indywidualnego udziału poszczególnych członków naszego ruchu w akcjach mających na celu ochronę naszych parafialnych świątyń w uzgodnieniu z poszczególnymi proboszczami – mówi Mariusz Cebula, nowosądecki lider Wojowników Maryi. (jagienka.michalik@sadeczanin.info Fot. Mateusz Indyk, arch. Sadeczanin.info)

Zwolennicy aborcji: spacerowaliśmy. Proboszcz: chcieli wtargnąć do bazyliki




Wejścia do świątyni pilnowała policja, a kościelny musiał zamykać drzwi od środka, żeby nie wdarli się do niego manifestujący zwolennicy aborcji. Takie sceny wedle relacji ks. proboszcza rozegrały się w niedzielny wieczór w Nowym Sączu, przed bazyliką świętej Małgorzaty. Sami uczestnicy protestu przedstawiają inną wersję. (Fot. Mateusz Indyk)






Dziękujemy za przesłanie błędu