Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 22 września. Imieniny: Maury, Milany, Tomasza
17/05/2019 - 15:05

Zgubiło go jedno słowo. Poseł Mularczyk poległ w wyborczej sądowej potyczce

Sąd Apelacyjny w Krakowie oddalił apelację Arkadiusza Mularczyka. Poseł będzie musiał usunąć materiały wyborcze, w których przekazywał nieprawdziwe informacje, że jest jedynym kandydatem z Sądecczyzny do Europarlamentu. Ponadto będzie musiał sprostować te informacje w lokalnych mediach i wpłacić 5 tys. zł na Sądeckie Hospicjum.

Dzisiaj podczas rozprawy, Sąd Apelacyjny w Krakowie oddalił apelację Arkadiusza Mularczyka i podtrzymał wyrok Sądu Okręgowego w Nowym Sączu. Poseł będzie musiał usunąć materiały wyborcze, w których przekazywał nieprawdziwe informacje, jakoby był jedynym kandydatem do Parlamentu Europejskiego z Sądecczyzny albo będzie musiał zasłonić słowo „jedyny”. Ponadto kandydat do Europarlamentu decyzją sądu będzie musiał sprostować informacje w lokalnych mediach oraz wpłacić 5 tys. zł na konto Sądeckiego Hospicjum. Wyrok jest prawomocny.

Zobacz też Bocheński z Wiosny pozwał Mularczyka z PIS. Pierwszy wyborczy pozew w Sączu

- Absolutnie nie zgadzam się z tym rozstrzygnięciem. Uważam, że wyrok, który zapadł w Nowym Sączu i w Krakowie jest krzywdzący dla mojej osoby. Ja wielokrotnie podkreślałem, że mój opis dotyczy tylko kandydatów z list Prawa i Sprawiedliwości. Stanowisko sądu, w którym obliguje się mnie do sprostowania informacji, uważam za krzywdzące, niesłuszne i niesprawiedliwe - komentował podczas konferencji prasowej poseł Arkadiusz Mularczyk.

Kandydat do Europarlamentu w swoim przemówieniu odwołał się do sprawy, która miała miejsce 14 maja 2014r. Wówczas poseł Edward Czesak miał identyczną sytuację w Tarnowie, gdzie również na swoich plakatach i ulotkach napisał, że jest jedynym kandydatem do Parlamentu Europejskiego z Ziemi Tarnowskiej. Sąd Okręgowy w Tarnowie nakazał mu sprostowanie informacji. Wtedy poseł odwołał się do Sądu Apelacyjnego w Krakowie, do którego odwołał się również poseł Mularczyk. W 2014 r. Sąd Apelacyjny odwołał wniosek osoby, która pozwała posła Edwarda Czesaka. Tak się jednak nie stało w przypadku Arkadiusza Mularczyka.

Zobacz też PiS kontra Wiosna. Mularczyk przegrał wyborczy proces z Bocheńskim [WIDEO]

- To pokazuje, że w naszym kraju żaden obywatel nie może mieć zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Mamy w Polsce do czynienia z sytuacją, że sądy wydają wyroki jakie chcą. Nikt nie może być pewny jakiegokolwiek wyroku sądowego, mimo że wcześniej zapadały wyroki w podobnych albo nawet identycznych sprawach. To jest przykład na to, że konieczna jest głęboka reforma wymiaru sprawiedliwości sądownictwa. Ta sprawa pokazuje, że po stronie sądów mieliśmy do czynienia ze złą wolą. Mamy do czynienia z sytuacją "dajcie mi człowieka, a znajdziemy na niego artykuł". Jest to o tyle przykre, że dotyczy sytuacji związanej z wyborami do Parlamentu Europejskiego, gdzie niezwykle ważna jest ocena wiarygodności i prawdomówności kandydatów. Boleję na tym, że sądy - sądecki i krakowski - wpisały się w kampanię wyborczą. Będę jednym z głównych orędowników głębokiej reformy sądownictwa - zapewniał poseł Mularczyk.

Zaraz po konferencji Mularczyka, do jego biura zapukał niespodziewany gość - Jakub Bocheński, który przyniósł postanowienie sądu i zażądał, aby materiały wyborcze, na których jest zawarta informacja, że poseł jest jedynym kandydatem do Europarlamentu z Sądecczyzny, zniknęły jeszcze dzisiaj do godziny 20. Pismo przyjęła asystentka posła Iwona Sus, która złożyła na nim swój podpis.

RG [email protected], Fot. RG

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu