Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 21 września. Imieniny: Darii, Mateusza, Wawrzyńca
11/07/2018 - 16:25

Te światła są mądrzejsze niż myślicie, ale dziś nie wiadomo kto je programuje

Dwóch zarządców jednej drogi, ale instalacja świetlna jest już bezpańska? To jedyna konkluzja, którą możemy przedstawić naszym Czytelnikom zainteresowanym zmianami na skrzyżowaniu ulic Krakowskiej, Marcinkowickiej i Papieskiej pod Urzędem Gminy w Chełmcu.

W publikacji „Wydłużyć” zielone na Podegrodzie, „skrócić” w Krakowską i po korkach przedstawiliśmy tytułową propozycję naszego Czytelnika dotyczącą zmiany programu sygnalizacji świetlnej na jednym z najbardziej newralgicznych i „korkogennych” obecnie skrzyżowań. To tędy przetacza się niemal cały samochodowy ruch w czasie budowy mostu heleńskiego.

Dziś rozmawialiśmy w tej sprawie z Andrzejem Rolą z GDDKiA Rejon Nowy Sącz. Okazuje się, że Rola czytał naszą pierwszą publikację w tej sprawie i z miejsca zastrzegł, że tu pierwsze skrzypce gra Miejski Zarząd Dróg w Nowym Sączu, gdzie - jak w każdej miejscowości, w  której rządzi prezydent – „krajówki”  podlegają zarządowi miasta. I to miasto powinno – czytaj MZD – powinno już na etapie planowania budowy mostu przeanalizować jak te światła powinny działać w czasie realizacji inwestycji.

Jednocześnie Rola wyjaśnił, że choć światła na skrzyżowaniu Krakowskiej, Marcinowickiej i Papieskiej oczywiście są zaprogramowane w określony sposób, to i tak równolegle reagują na natężenie ruchu w poszczególnych kierunkach.

Zobacz też: Te korki mogą być dwa razy krótsze! Wystarczy tylko… [WIDEO]

Dzwonimy zatem wprost do dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg Grzegorza Mirka, który krótko acz stanowczo tłumaczy nam, że już pół roku temu rozmawiał na temat programu owych świateł właśnie z… GDDKiA. Bez rezultatu. Zarząd Dróg nic sam nie wskóra, bo instalacja stoi już poza rogatkami, granicami administracyjnymi Nowego Sącza i to GDDKiA a nie MZD jest władna do podejmowania jakichkolwiek decyzji w jej sprawie.

Nie kryjemy zaskoczenia, bo w końcu parę minut wcześniej słyszeliśmy coś odwrotnego. Przełykamy tę żabę, ale i tak podpytujemy, co Mirek jako gospodarz dróg w mieście i jako kierowca myśli na temat propozycji naszego Czytelnika. – Nie jestem przekonany czy to by się sprawdziło – komentuje nasz rozmówca by zaraz przytoczyć dwa treściwe argumenty.

Po pierwsze, na skrzyżowaniach dróg o różnych kategoriach jako uprzywilejowane traktuje się te o najwyższej kategorii, czyli krajówki. A w tym wypadku gdyby wydłużyć zielone światło w kierunku na Podegrodzie siłą rzeczy trzeba byłoby to zrobić kosztem czasu dla aut nadjeżdżających od strony Trzetrzewiny.

Ci, którzy chcieliby skorzystać z lewoskrętu w Marcinowicką nawet przy zielonym świetle nie mieliby jak przejechać, opuścić ronda, bo Marcinkowicka ma przecież obecnie bardzo ograniczoną pojemność/przepustowość. I zamiast płynnego ruchu mielibyśmy „dopychanie” aut już za światłami.

Czy te obawy są słuszne? Pewnie można to zweryfikować jedynie w praktyce, ale by Sądeczanie mieli na to szansę, obaj zarządcy muszą najpierw zacząć ze sobą współpracować…

ES [email protected] fot.: ilustracyjne archiwum sadeczanin.info 

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.






Dziękujemy za przesłanie błędu