Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 10 grudnia. Imieniny: Danieli, Bohdana, Julii
13/07/2018 - 11:55

Jak zginęli bracia z Bystrej? Dzisiaj zostanie przeprowadzona sekcja zwłok

Mieszkańcy Bystrej i Woli Łużańskiej nadal nie mogą uwierzyć w to, co się stało w czwartkowe popołudnie. W studni znaleziono ciała dwóch braci. Niestety mimo reanimacji, nie udało się ich uratować. Jak doszło do tego tragicznego wypadku? Wyjaśnią to śledczy.

Na granicy miejscowości Bystra i Wola Łużańska w powiecie gorlickim dwóch braci wykonywało czynności remontowe przy studni. Jeden z nich miał 63, a drugi 46 lat. Prawdopodobnie próbowali odpowietrzyć sieć. Studnia miała około 2,5 metra głębokości i był w niej około 1 m wody.

Nagle jeden z mężczyzn wpadł głową w dół na dno. Drugi prawdopodobnie próbował go wyciągnąć, ale wtedy również podzielił los swojego brata. Mężczyźni byli otyli i prawdopodobnie zakleszczyli się w studni.

- Dzisiaj zostanie przeprowadzona sekcja zwłok. Trudno w tym momencie przesądzić, co tak naprawdę się stało. Będziemy starali się to ustalić w trakcie śledztwa – tłumaczy Tadeusz Cebo, szef gorlickiej prokuratury rejonowej.  

Zobacz też Tragiczny wypadek w Bystrej. Dwóch braci utonęło w studni

Studnia znajdowała się w lesie nad domem. Sąsiedzi zauważyli wystające z niej nogi. Natychmiast wyciągnęli mężczyzn, powiadomili służby ratunkowe i rozpoczęli reanimację. Jako pierwsi na miejsce dotarli strażacy z Gorlic. Dojazd był utrudniony, ponieważ na miejsce tragedii prowadziła nieutwardzona droga przez pola. Strażacy kontynuowali reanimację, aż do przyjazdu pogotowia. Niestety na ratunek było już za późno. Bracia już nie żyli. Lekarz stwierdził zgon.

- Byli to ludzie bardzo spokojni i pracowici. Nigdy nie było z nimi żadnego problemu. Mieszkali razem z siostrą. Wspólnie prowadzili gospodarstwo  - wspomina Edward Szymczyk, sołtys Woli Łużańskiej. - Takiej tragedii jeszcze u nas nie było.

Dramatyczne sceny widziała siostra obu nieszczęśników. Kobieta źle się poczuła, dlatego strażacy wezwali do niej trzecią karetkę. Ratownicy udzielili jej niezbędnej pomocy medycznej. Na miejscu pracowali policjanci, grupa dochodzeniowo-śledcza i prokurator, którzy zabezpieczyli ciała. Śledczy będą wyjaśniać, jak doszło do tego tragicznego zdarzenia.

- Jestem w wielkim szoku. Znałem dobrze tę rodzinę. To byli kawalerowie. Podobno dzień przed śmiercią zamówili sobie grobowiec na cmentarzu – mówi mieszkaniec Woli Łużańskiej.

RG [email protected], Fot. RG, Film RG

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.
Największą akcję charytatywną Sądecczyzny - Serce-Sercu - wspierają również uczniowie i nauczyciele Zespołu Szkół nr 4:






Dziękujemy za przesłanie błędu