Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 18 września. Imieniny: Ireny, Irminy, Stanisława
03/08/2020 - 18:00

Nauka zdalna czy tradycyjna? Zbliża się nowy rok szkolny w Nowym Sączu

Szkoły zamknięte czy otwarte, nauczanie zdalne czy tradycyjne? Czy szkoły wypełnią się uczniami czy też nauka będzie odbywała się na odległość? Pierwszego września zbliża się dużymi krokami. Dla dyrektorów i nauczycieli uczących w szkołach rozpoczął się „gorący” czas.

Jak będzie wyglądał ten nowy rok szkolny? Na razie w tym względzie jest więcej niewiadomych, niż precyzyjnych informacji.

Ministerstwo Zdrowia deklaruje, że chce, by uczniowie wrócili do szkół. Jednak to zależy od bieżącej sytuacji epidemiologicznej w kraju.

Jak będą od pierwszego września funkcjonowały szkoły martwią się nauczyciele, ale też sami uczniowie, którzy chcą wiedzieć, czy od września wróci normalna nauka.

Obawy – i to duże, jak będzie wyglądała nauka mają również rodzice uczniów.

Oto jeden z sygnałów, który otrzymaliśmy od pani Magdaleny, mieszkanki Nowego Sącza, mamy dziewczynki, która w tym roku rozpoczyna szkolną edukację.

- Nowy rok szkolny zbliża się nieubłaganie – mówi nasza rozmówczyni. - Moje dziecko od września powinno zacząć swoją szkolną przygodę, ale.... czy zacznie? Idzie do pierwszej klasy więc wszystko będzie dla nas nowością, a ze strony szkoły nie ma absolutnie żadnej informacji. Od 23 czerwca, kiedy to odbyło się zakończenie roku w szkolnej zerówce nie mieliśmy kontaktu ze szkołą. Nikt nas o niczym nie informuje i trudno też szukać informacji na stronie szkoły, bo po prostu są przestarzałe. 

Mieszkanka Nowego Sącza uważa, że w obecnej, bardzo specyficznej sytuacji, szkoła powinna wyjść bardziej do rodziców z informacjami na temat tego, jakie środki zostały już podjęte aby zapewnić dzieciom bezpieczeństwo i tego czego rodzice i uczniowie ewentualnie mogą się spodziewać. 

To tylko głos jednej mamy, ale podobne rozterki mają z pewnością i inni rodzice.

Jak do nowego roku szkolnego są przygotowane szkoły w Nowym Sączu?

Radny Krzysztof Głuc zaapelował niedawno do władz Nowego Sącza, aby przygotować się do zdalnego nauczania.

Radny sugeruje, że to ostatni moment na to, aby nauczycieli i uczniów wesprzeć w tego typu pracy. Chodzi o opracowanie planu działania na wypadek pogorszenia się sytuacji epidemiologicznej i ewentualnej zmiany ostatniego rozporządzenia.

– Mamy problem – mówił radny Głuc na zwołanej przez siebie konferencji prasowej. - Po pierwsze: szkoły nie są przygotowane jeżeli chodzi o zaplecze, wsparcie informatyczne pracowników, którzy byliby w stanie zorganizować system.

Radny uważa, że władze miasta powinny wesprzeć nauczycieli, rodziców i uczniów.

- Nauczyciele potrzebują przeszkolenia w tym, żeby „sądecka szkoła” funkcjonowała w jednym systemie, żeby to było spójne.

Co na to władze Nowego Sącza? O zdanie na ten temat zapytaliśmy Magdalenę Majkę, wiceprezydent Nowego Sącza, nadzorującą miejską oświatą.

Na wstępnie wiceprezydent Majka zaznaczyła, że sadeckie szkoły przeszły „chrzest bojowy” od połowy marca do końca ubiegłego roku szkolnego.

- Zaczęliśmy zbierać już dane z poszczególnych szkół dotyczące, jak od strony technicznej szkoły planują prowadzenie zdanego nauczania, jeśli zaszłaby taka konieczność – mówi wiceprezydent Majka. - Ze strony radnego pojawiła się sugestia, aby stworzyć ujednolicony system zdanego nauczania, ale trzeba mieć świadomość, że musimy działać w granicach prawa. Stworzenie takiego jednolitego systemu jest wyzwaniem na poziomie krajowym.

- To nie jest tak, że każdy samorząd może tworzyć taki system i narzucać go szkołom – dodaje nasza rozmówczyni.

Wiceprezydent przyznała, że w marcu, kiedy sądeckie szkoły przeszły na tryb nauki zdalnej można było zaobserwować pewien chaos. Nauczyciele wybierali różnorodne możliwości elektronicznego kontaktu z uczniami i ich rodzicami. Część kontaktowała się przez dziennik elektroniczny, część przez Messenger, WhatsApp.

- Już wtedy też część sądeckich szkół miała wdrożone takie narzędzia informatyczne jak platforma, która obsługiwałaby całą szkołę – mówi wiceprezydent. - Miasto nie ma możliwości odgórnego narzucenia szkołom obowiązku stosowania jednolitego, wskazanego przez nas narzędzia. Natomiast już wtedy, ale także i teraz troską miasta jest, aby w ramach danej szkoły było stosowane jednorodne rozwiązanie. Nie mam poczucia, aby w Nowym Sączu wprowadzać jednolity system. Decyzja o tym, jaki system zdalnego nauczania wybierze szkoła de facto należy do dyrektora kierującego daną placówką.

Wiceprezydent Majka sądzi, że i teraz nie będzie odgórnej ministerialnej decyzji o wprowadzeniu w szkołach zdalnego nauczania.

- Te decyzję, jak sądzę, będą podejmowali indywidualnie dyrektorzy szkół - dodaje – Jeśli będziemy mieli wiedzę, że noszą się z takim zamiarem to będziemy bardzo dokładnie dopytywali, w jaki sposób dyrektor planuje zorganizowanie nauczania zdalnego.

A co ze szkoleniami dla nauczycieli, o które pytał radny Głuc?

- Czekamy w tym zakresie na informacje od dyrektorów szkół – zauważa wiceprezydent Majka. – Wcześniej nie proponowaliśmy takiego szkolenia dla wszystkich nauczycieli pracujących w szkołach, dla których organem prowadzącym jest miasto (jest ich około 2 tysięcy – przyp. red.). Teraz jeśli będzie takie zapotrzebowanie to będziemy realizowali je w porozumieniu z konkretnymi szkołami. Trzeba też jednak pamiętać, że pod względem informatycznym część nauczycieli jest świetnie przeszkolonych i świetnie sobie w tej przestrzeni radzi.

[email protected], fot. IM.







Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe