Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 29 września. Imieniny: Michaliny, Michała, Rafała
05/08/2020 - 14:45

Z piłką przy nodze. Rozmawiamy z ks. Dominikiem Stolarzem, bramkarzem Zamczyska

Czy ksiądz może być jednocześnie piłkarzem? Okazuje się, że jak najbardziej. Piłka nożna to moje wielkie hobby - mówi ksiądz Dominik Stolarz, będący bramkarzem Zamczyska Marcinkowice.

Jak rozpoczęła się przygoda księdza z piłką nożną?
- Od klasy szóstej szkoły podstawowej grałem w juniorach Jutrzenki Wierzchosławice, skąd pochodzę. Po gimnazjum, kontynuowałem naukę w liceum sportowym. Wybrałem tam klasę o profilu – piłka nożna. W drugiej klasie szkoły średniej odezwało się powołanie kapłańskie, więc po maturze poszedłem do seminarium. Musiałem wtedy zrezygnować z grania w piłkę w seniorach Jutrzenki, jednak występowałem przez 6 lat w seminaryjnej drużynie o nazwie „Viktoria”. Naszym największym sukcesem było wicemistrzostwo Polski Wyższych Seminariów Duchownych i Zakonnych.

Czy po pójściu do seminarium godził się ksiądz z myślą, że piłkę trzeba będzie odłożyć na bok?
- Godziłem się z tą myślą, bo priorytetem posługi kapłańskiej jest zawsze bycie dla innych. Piłka to dla mnie tylko i wyłącznie hobby.

Po ukończeniu seminarium kontynuował ksiądz jednak swoje występy piłkarskie?
- Tak, moja pierwsza parafia była w Chomranicach. Biorąc pod uwagę, że całe życie miałem styczność z piłką, troszkę mi tego brakowało. Nie za bardzo wiedziałem jednak, czy będę miał na nią czas. W ostatnim roku mojego pobytu w tej parafii stwierdziłem, że skoro nie ma tu żadnej miejscowej drużyny, dołączę do Zamczyska Marcinkowice. Przyjechałem na pierwszy trening i tak rozpocząłem swoje występy w tym klubie.

Występów w Zamczysku nie zaczynał ksiądz jednak na bramce
- Na początku grałem w polu, ale okazało się, że są problemy bramkarskie, a ja od występów w Jutrzence Wierzchosławice do klasy sportowej byłem bramkarzem. W seminarium grałem na prawej pomocy lub ataku. W Zamczysku zagrałem pół sezonu jako pomocnik, a teraz już od 3 lat występuję na bramce.

Zobacz także: Sądecki Przegląd Drużyn: Zamczysko Marcinkowice liczy na awans do „okręgówki”

Jak drużyna zareagowała na fakt, że ich boiskowym kolegą będzie ksiądz?
- Nasz były trener Dariusz Peciak miał styczność z dużą liczbą księży, więc dla niego nie stanowiło to żadnego problemu. Trudności pojawiły się w związku z komunikacją, gdyż zawodnicy nie wiedzieli jak mi mają mówić, czy po imieniu, czy może „proszę księdza”. Powiedziałem im, że tworzymy drużynę i mogą mi mówić po imieniu. Na początku było widać po chłopakach lekki dystans jaki do mnie mają, ale bardzo szybko się on zatarł i teraz nie ma już z tym najmniejszego problemu. Wiadomo, że jest to trochę dziwna sytuacja dla sędziów, kolegów z klubu i kibiców, ale jestem bardzo zadowolony z tego jak zostałem przyjęty.

Czy łączenie posługi kapłańskiej z występami w klubie nie jest trudne do pogodzenia? Jak zareagowali na to inni księża?
- Pytałem mojego księdza proboszcza z Chomranic co on na to wszystko. Stwierdził, że jeżeli nie będzie mi to kolidowało z obowiązkami i kontuzje będą mnie omijały, to nie ma nic przeciwko. Powiem szczerze, że kiedy mecze wypadały w niedzielę o 11, to była lekka trwoga zapytać się, czy mnie zwolni. Nigdy nie było z tym jednak najmniejszego problemu zarówno w Chomranicach, jak i w Krynicy, gdzie obecnie jestem wikariuszem. Wiadomo, że jak wypada całodniowe kazanie to wówczas mogą pojawić się trudności, ale wtedy zawsze prezes idzie na rękę i jest możliwość przełożenia meczu.

Mimo, że z Krynicy do Marcinkowic jest dość daleko, to nadal gra ksiądz w Zamczysku?
- Tak, już drugi rok dojeżdżam po prawie 50 km, także trochę to kosztuje. Jak ktoś ma w sobie jednak takiego bakcyla, to żadna odległość mu nie przeszkadza.

Czy piłkę nożną traktuje ksiądz również jako ewangelizację? Wiem, że przed meczami Zamczyska cała drużyna wspólnie się modli
- Jest to nasz zwyczaj, że po odprawie z trenerem, jest chwila modlitwy. Na koniec udzielam błogosławieństwa i muszę stwierdzić, że Pan Bóg ma nas pod opieką, bo jeszcze nikomu nie przytrafiła się żadna poważniejsza kontuzja. Bardzo mi to zaimponowało, bo wątpię żeby w innych klubach coś takiego się zdarzało.

Czy przeciwnicy Zamczyska mają świadomość, tego kto broni dostępu do jego bramki ? Ma ksiądz dużą rozpoznawalność w ligach regionalnych?
- Niektórzy wiedzą, że jestem księdzem, ale zdarza się to bardzo rzadko.

Celem Zamczyska na nowy sezon będzie awans?
- Bardzo byśmy chcieli. W poprzednim sezonie zabrakło nam niewiele, jednak Helena była zdecydowanie przed wszystkimi. Drugie miejsce to i tak duży sukces. Mamy wielu chłopaków do grania i z Bożą pomocą być może uda się awansować.

MP, fot: Zamczysko Marcinkowice







Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe