Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 26 listopada. Imieniny: Leona, Leonarda, Lesławy
30/07/2020 - 14:50

Szaleni emeryci nie mają nic do stracenia. No, może tylko zbędne kilogramy

- Wszystko zaczęło się piętnaście lat temu, w 2005 roku – mówi Barbara Michalik o swych „Szalonych Emerytach”, czyli kole seniorów przy Polskim Towarzystwie Tatrzańskim. "Szaleni Emeryci" to też chyba jedni z najbardziej Aktywnych Sądeczan.

Barbara Michalik- Człowiek robi się starszy, kondycji może nie traci, ale chodzi już swoim tempem. Tak więc wyszło, że dobieraliśmy się w grupie według wieku i trzymaliśmy się razem. Potem sami robiliśmy wycieczki najpierw w 5-10 osób – wspomina Barbara Michalik. I nim ich grupa rozrosła się do kilkudziesięciu, czasem nawet ponad stu osób, przemierzyli już niemal wszystkie szlaki Beskidów. Potem, dzięki wsparciu PTT i urzędu wojewódzkiego, objechali gminy Sądecczyzny. I choć to był 2014 rok, do dzisiaj wspominają go z przyjemnością, bo spotkali się z bardzo ciepłym przyjęciem. - Wójtowie gościli nas z honorami godnymi dygnitarzy - uśmiecha się Barbara Michalik.

Ale w góry ciągnie ich zawsze, zwłaszcza w Tatry, które wielu emerytów, dzięki wycieczkom koła, zobaczyło po raz pierwszy. Wciąż o nich rozmawiają, zwłaszcza o Dolinie Pięciu Stawów Polskich i przejściu przez Świstówkę do Morskiego Oka. Spotykają się często, bo teraz we własnym gronie tworzą już prawie rodzinę. Wszystko o sobie wiedzą, rozmawiają, pomagają sobie nie tylko na górskim szlaku.

Zobacz też: Wybierz się na wycieczkę, skorzystaj z naszych przewodników dla Aktywnych Sądeczan

Z roku na rok apetyty rosną, wycieczki trwają więc po 3-4 dni i często wiodą za granicę – sądeccy emeryci mają na koncie już 102 zagraniczne wyjazdy, nie wliczając w to nawet częstych wypraw na Słowację, przede wszystkim w Tatry i na termalne baseny Vrbova, gdzie ostatnio gościli grupą 90-osobową.

Byli też w Budapeszcie, Pradze, Wiedniu i Bratysławie. Ale „Koło Szalonych Emerytów” to nie tylko turystyka. Panowie i panie na emeryturze angażują się w mnóstwo przedsięwzięć. Odwiedzają i porządkują cmentarze z czasu I wojny światowej, to dzięki nim co rok udaje się robić paczki z żywnością podczas „Serce Sercu” - akcji charytatywnej Fundacji Sądeckiej. Przez dwa tygodnie ponad 50 emerytów włącza się w zwożenie ze sklepów żywności zbieranej przez wolontariuszy potem dzielą ją na paczki i pomagają w ich dostarczaniu potrzebującym. To ciężka praca, ale daje satysfakcję, poza tym – jak przyznają organizatorzy -  nikt inny nie zrobiłby tego lepiej niż Koło Szalonych Emerytów. Dzięki 11 tysiącom zł dotacji od Fundacji Sądeckiej udało się im zwiedzić trzy europejskie stolice oraz Poznań.

A na co dzień? Wędrują po okolicach Nowego Sącza, po Beskidach, Gorcach i Pieninach, pieką ziemniaki w ognisku, gotują zupy pod gołym niebem, pieką jajecznicę, piją grzane wino z pomarańczami, bo jak śpiewają w swoim hymnie: „Nie mamy nic do stracenia, chyba, że kilogramy!” ([email protected])

Aktywny Sądeczanin


Projekt dofinansowany ze środków Programu Rządowego na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych na lata 2014-2020  







Dziękujemy za przesłanie błędu