Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 29 września. Imieniny: Michaliny, Michała, Rafała
20/05/2020 - 16:25

Spór o zatrutą studnię w Mystkowie. Kto ją uszkodził i kto ma ją naprawić

Kto zawinił, kto ma prawo i kto powinien naprawić uszkodzoną przez drzewo studnię, z której korzysta pan Kazimierz Poręba z Mystkowa w Kamionce Wielkiej? Woda z ujęcia jest przez uszkodzenie tak zanieczyszczona bakteriami kałowymi, że pić jej nie można a nasz Czytelnik twierdzi, że wszystkie instytucje, w tym gminne, do których zgłosił się o pomoc w tej sprawie odprawiają go z kwitkiem. Sprawdziliśmy jak to rzeczywiście jest.

Dalej pracownik ośrodka, który dostarczył wodę, poinformował go, że może zwrócić się teraz do opieki społecznej również o dotację celową na zakup wody, która sięgnąć może nawet 700 zł. Tyle, że odzewu ze strony pana Kazimierza nie było żadnego.

To jednak nie zmienia faktu, że sekretarz gminy i OPS pomoc w dostawach wody nadal deklarują. Ale z przyczyn formalnych długo tej pomocy udzielać nie mogą. OPS może świadczyć pomoc rzeczową, w naturze, ale jedynie wtedy, gdy osoba, która otrzymała środki np. na zakup żywności wydatkuje je na inne cele. W przypadku pana Kazimierza czy jego brata, mowy o tym nie ma. W tej sytuacji prawo wiąże ręce i gminie, i opiece społecznej i ze sprawy robi się iście gordyjski węzeł, bo i wsparcie finansowe na oczyszczenie studni po naprawie też w świetle tych faktów stanęło pod dużym znakiem zapytania.

Zadzwoniliśmy do samego sołtysa Stanisława Poręby, którego pan Kazimierz twardo wskazuje jako winnego całego zamieszania. Ten z miejsca zaznacza, że drzewo, które uszkodziło studnię runęło pod naporem wiatru i jego rola sprowadziła się do usunięcia wiatrołomu. Wycinka, którą przywołuje nasz Czytelnik, prowadzona była dużo wcześniej na wyraźne życzenie właściciela lasu a dalej pechowej studni. Mimo wszystko pytamy – co z jej naprawą? Przecież ludzi nie można tak bez wody zostawić.

Tu sołtys stara się zachować dyplomację – pęknięty kręg jest niewymiarowy, takich kręgów nikt już nie produkuje i dlatego nowy, większy, miał być na niego nałożony i spełnić rolę zabezpieczającej opaski. Ze studni można by było korzystać jeszcze przez wiele lat. – Tyle, że pan Kazimierz na to rozwiązanie się nie zgodził – podkreśla sołtys z goryczą przypominając, że sprawa trafiła na policję, ale nowy krąg i pokrywa są na miejscu i wystarczy je tylko zamontować. Inni mieszkańcy gminy radzą sobie z tym we własnym zakresie. Pan Kazimierz też by z bratem mógł.

Zobacz też: Kamionka Wielka: epidemia zmieniła radykalnie działanie Urzędu Gminy

Sołtys deklaruje również, że pomoże panu Kazimierzowi z oczyszczeniem ujęcia – wystarczy, że ten zgłosi się do miejscowej spółki wodociągowej działającej na terenie Mystkowa, a tam pracownicy użyczą niezbędnego chloru i poinstruują jak całą procedurę skutecznie a przede wszystkim bezpiecznie przeprowadzić. Inna rzecz, że wszystko wskazuje na to, że studnia i przed upadkiem drzewa latami czyszczona nie była, a badania wody, którymi teraz pan Kazimierz posługuje się w swojej batalii są pierwszymi, które w ogóle kiedykolwiek zrobił.

Włodarz Mystkowa przypomina również, że nasz Czytelnik może zamówić wodę z Sądeckich Wodociągów, co nie raz robią przecież inni, których prywatne studnie okazały się skażone albo wyschły. Beczkowóz akurat musi dojechać pod studnię, a studnia w przeciwieństwie do domu pana Kazimierza jest tuż obok utwardzonej drogi…

Wszystkie informacje od urzędu gminy i sołtysa Mystkowa skonfrontowaliśmy z panem Kazimierzem. Ten przyznaje, że studnia nie jest na jego terenie, ale ma do niej prawo przez zasiedzenie – jego rodzina korzysta z niej od około 40 lat. Przed zamieszaniem z uszkodzeniem ujęcia, badań wody rzeczywiście nie robił. Zmobilizowały go do nich dopiero rozkładające się truchła, które znalazł po odkryciu, że pokrywa jest zniszczona.

Z sołtysem Mystkowa w kwestiach technicznych się zupełnie nie zgadza – opaski zrobić nie można, bo ta uszkodzi pozostałą instalację, a kręgi w rozmiarze pękniętego nadal produkuje jedna z sądeckich betoniarni. A co z zadeklarowaną pomocą spółki wspomnianej przez sołtysa? – Nie czuję się na siłach, by samodzielnie podjąć się takiego zadania – podsumował nasz rozmówca.

Co z tego wyniknie? Będziemy się temu przyglądać

ES [email protected] Film: Daniel Szlag







Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe