Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 21 września. Imieniny: Darii, Mateusza, Wawrzyńca
24/05/2021 - 08:45

- Nie możemy zamykać się przed pacjentami - mówi pulmonolog, Jolanta Potoczek

- Koronawirusowa pandemia zepchnęła do „podziemia” choroby układu oddechowego nie związane z tym groźnym, śmiercionośnym wirusem. Nie bez przyczyny użyłam słowa „podziemie”, choć niezbyt dobrze się ono kojarzy. Medyczna rzeczywistość wygląda teraz, niestety tak, jakby inne choroby, które dotykają ludzi, zostały zepchnięte na dalszy plan, jakby przestały istnieć. Czy faktycznie tak jest, rozmawiamy z Jolantą Potoczek, lekarzem chorób wewnętrznych ze specjalizacją drugiego stopnia z pulmonologii

Pani doktor, z chorób układu oddechowego, które pani, jako lekarz pulmonolog leczy, został tylko covid?
- Choć mamy pandemię koronawirusa to choroby układu oddechowego nie zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. A najlepszym tego dowodem są pacjenci, którzy zgłaszają się do pulmonologów. Również tutaj do poradni pulmonologicznej działającej w Zespole Poradni Specjalistycznych przy al. Wolności w Nowym Sączu, w której pracuje. Proszę mi wierzyć pacjentów jest naprawdę dużo. O czym to świadczy? O tym, że choroby układu oddechowego nie zniknęły. - Nie możemy zamykać się przed pacjentami - mówi pulmonolog, Jolanta Potoczek

Z jakimi schorzeniami zgłaszają się do pani pacjenci?
- Do naszej poradni pulmonologicznej, która jest poradnią konsultacyjną kierowani są pacjenci z astmą oskrzelową, z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc (POChP), pacjenci z przewlekłym nieżytem oskrzeli, uporczywym kaszlem, z dusznością. Jest też bardzo dużo pacjentów z przewlekłym zapaleniem zatok. Zgłaszają się też chorzy, u których wywiązało się niecovidowe zapalenie płuc.

Czyli to nie jest tak, że przychodnie specjalistyczne, jak chociażby ta, w której pani pracuje – pulmonologiczna - świeca pustką. I nie jest tak, że w tej trudnej koronawirusowej rzeczywistości pacjenci nie zgłaszają się do lekarzy…
- Nic podobnego. Powiedziałabym, że lekarze, nie tylko pulmonolodzy, ale też koleżanki i koledzy innych specjalności przyjmują teraz więcej pacjentów, niż przed pandemią. Dlaczego? Wytłumaczenie jest proste. Oprócz naszych tzw. stałych pacjentów, którzy przychodzą do kontroli pojawiają się jeszcze pacjenci po przebytej infekcji koronawirusowej.

Pandemia upowszechniła konsultacje lekarskie przez telefon. Wyobraża sobie pani – lekarz pulmolog - konsultowanie pacjenta w ramach teleporady?
- Powiem tak. System teleporady, moim zdaniem, może się sprawdzać jeśli zadzwoni do mnie pacjent, którego leczę, który powie mi: „pani doktor nic się nie dzieje. Potrzebuję tylko leki”. Wtedy teleporada ma sens, bo pacjent potrzebuje mieć tylko wystawioną receptę na lek. Natomiast w przypadku, gdy pacjent zgłasza mi, że występują u niego jakieś dolegliwości, to w takich wypadku teleporada odpada. Ja takiego pacjenta muszę widzieć w gabinecie i go zbadać. Moim zdaniem teleporady nie wszędzie się sprawdzają. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że lekarz będzie konsultował pacjenta, zgłaszającego mu jakieś objawy -przez telefon. Uważam, że pielęgniarka, lekarz, wybierając taki zawód  nie może się zamykać przed pacjentami. Jesteśmy tą grupą zawodową, która ma do czynienia z ludźmi chorymi, potrzebującymi pomocy. I siłą rzeczy jesteśmy narażeni na różne infekcje. To jest nasz zawód, nasze powołanie, nasze ryzyko zawodowe. Trzeba to sobie jasno powiedzieć. Jesteśmy na tej tzw. pierwszej linii.

Jakie choroby układu oddechowego dominują u pacjentów w Nowym Sączu i na Sądecczyźnie?
-
 Astma oskrzelowa oraz obturacyjna choroba płuc (POChP). Zdecydowanie. Są to choroby cywilizacyjne.

Jakie czynniki wpływają na zapadalność na te choroby?
- W przypadku choroby obturacyjnej płuc, z pewnością palenie papierosów. Zdarzają się jednak osoby, które nie palą papierosów, a jednak na to schorzenie cierpią. Wtedy odgrywa tutaj raczej czynnik genetyczny. Obserwujemy, że coraz więcej pacjentów zapada na astmę alergiczną. Diagnozujemy ją u wielu pacjentów, którzy są alergikami. Są też osoby, u których astma nie ma podłoża alergicznego. Wtedy podłożem wystąpienia takiego schorzenia mogą być inne czynniki. Na przykład przebyta infekcja.

Czy bardzo zła jakość powietrza, którym oddychamy w Nowym Sączu i regionie ma wpływ na zapadalność na te choroby?
- Oczywiście. Nie bez znaczenia jest to jakim powietrzem oddychamy. W sezonie jesienno-zimowym w Nowym Sączu oddychamy powietrzem z kominów. Do tego dochodzą również szkodliwe spaliny samochodowe. I mamy dopełnienie.

Sądeczanie od wielu lat, w sezonie jesienno-zimowym żyją w smogu, oddychają takim powietrzem. Czy smog może wpływać na pogorszenie stanu zdrowia mieszkańców?
- Oczywiście i tak się dzieje.

Jedną z chorób diagnozowanych przez pulmonologów jest rak płuca. Jest to jedna z najczęściej wykrywanych chorób nowotworowych zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn…

- Zdecydowanie. Dawniej, u kobiet rak płuca był wykrywany znacznie rzadziej. Obecnie dane są zatrważające. Wiele z tych pacjentek, u których diagnozowany jest rak płuca albo paliło, albo pali papierosy. Nie bez znaczenia jest także to czym oddychamy. Podobnie jest u mężczyzn. Obecnie zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn wykrywamy nowotwory płaskonabłonkowe i gruczołowe. Zarówno u tych palących i niepalących.

Potwierdzonych przypadków raka płuca jest więcej?
- Zdecydowanie tak. To się obserwuje.

W jakim wieku są to pacjenci?
- Dominują pacjenci w wieku średnim, ale też zdarzają się ludzie młodzi. Nawet dwudziestokilkuletni, przegrywają walkę z rakiem płuca. Są też pacjenci po 70. roku życia. U tych ostatnich choroby nowotworowe diagnozuje się częściej, a wiąże się to z tym, że osoby te, dzięki postępom medycyny, dłużej żyją. Trzeba mieć świadomość tego, że komórki nowotworowe posiada każdy człowiek. To czy one w pewnym okresie życia zaczną się namnażać  jest uzależnione od różnych czynników między innymi od tego jaką mamy odporność organizmu.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: lekarz rodzinny kieruje do pani pacjenta, bo podejrzewa u niego guz w płucu. Jak to jest teraz, w dobie pandemii, z tą diagnostyką?
- W takim przypadku niezbędne jest badanie tomograficzne. Załóżmy, że to badanie uda się wykonać w miarę szybko. I teraz pojawia się pytanie- co dalej? Konieczne są kolejne badania histopatologiczne. Od nich zależy dalszy kierunek leczenia pacjenta.

Tymczasem większość oddziałów pulmonologicznych została przekształcona w oddziały „covidowe”, na które trafiają pacjenci zakażeni koronawirusem, mający ciężki przebieg zapalenia płuc. Współpracujemy z oddziałem torakochirurgii w szpitalu w Zakopanem i tam jest możliwość wysłania pacjenta, jeśli jest oczywiście wolne miejsce. Pacjent pod opieką torakochirurgów ma już wykonywane badanie bronchoskopowe i pobierane wycinki.

Te badania są już elementem szczegółowej diagnostyki. Jest również dostępny szpital im. Jana Pawła II w Krakowie. Ale powiem szczerze w dobie pandemii jest problem z tą szeroką diagnostyką. W Nowym Sączu funkcjonuje Centrum Onkologii, ale na oddziałach onkologicznych prowadzona jest terapią, a nie diagnostyka. Tam trafia pacjent, który musi posiadać pełne badania. W tej chwili nie ma, niestety tej płynności. Po tym względem jest gorzej. Sądzę, że za taką sytuacje zapłacimy jeszcze wyższą cenę.

Co ma pani na myśli?
(...) Całą rozmowę można przeczytać w majowym miesięczniku "Sądeczanin".
Rozmawiała Iga Michalec, fot. Iga Michalec







Dziękujemy za przesłanie błędu