Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 25 stycznia. Imieniny: Miłosza, Pawła, Tatiany
18/11/2013 - 07:00

Nowy Sącz: Czy centrum miasta umiera?

Rynek ucichł, Stare Miasto pustoszeje, a na Jagiellońską nie ma po co iść, chyba że po kredyt. Dla wielu osób ulice w centrum Nowego Sącza niczym nie zachęcają do odwiedzin nie tyle turystów, co samych mieszkańców. - Ja tego tak nie widzę - zaprzecza przewodniczący zarządu osiedla Stare Miasto, Przemysław Gawłowski.
- Za każdym razem, jak przyjeżdżam w rodzinne strony, to mam poczucie, że w moim mieście jest coraz gorzej - mówi Szymon Pawlik, który z Nowego Sącza wyjechał dziesięć lat temu. Jak dodaje, wtedy jeszcze miasto tętniło życiem. - Rynek, jaki pamiętam z lat młodości, umarł. Miasto opustoszało, zaniedbana architektura straszy. Kolorowe grzybki czy parasolki w pobliżu ratusza wyglądają żałośnie na tle upadających i brudnych kamienic.

Podobnie uważają osoby pracujące w centrum. - Jeszcze nie było tak w lecie, żebyśmy wszyscy tutaj na Jagiellońskiej mieli pełne obłożenie pod parasolkami - mówi Anita Szarek z jednej z kawiarni przy Jagiellońskiej. - Coraz mniej ludzi przychodzi, nie bardzo mają też po co, bo coraz mniej sklepów tutaj jest. Jak dodaje, choć na ulicy nie brakuje miejsc, gdzie można by usiąść chociażby na kawę i ciastko, ludzi zbyt dużo nie ma. - Jeszcze w ciągu dnia ludzie tędy spacerują, ale po 16 ulice pustoszeją.

- Jagiellońska zamiera, coraz mniej osób przychodzi tutaj do sklepów - potwierdza te słowa Agata Bodziony, pracująca w jednym ze sklepów na Jagiellońskiej. - Nasi klienci narzekają, że na Jagiellońskiej teraz są tylko banki i nic więcej.

- Miasto zmienia się zdecydowanie na niekorzyść, to smutny obraz - dodaje Szymon Pawlik. - Kiedyś ludzie mieli możliwość zarobienia na własne utrzymanie na Jagiellońskiej. Teraz na niej jedynie mogą się zadłużyć w dziesiątkach banków, jakie tam wyrosły. Jak dodaje, nie bez wpływu na taką sytuację pozostaje fakt, że w mieście powstaje coraz więcej dużych centrów handlowych czy galerii. - Dużo łatwiej robi się zakupy w miejscach, gdzie wygodniej jest im zostawić samochód - wyjaśnia Agata Bodziony.

Z tym nie zgadza się przewodniczący zarządu osiedla Stare Miasto. - Ja tego tak nie odczuwam - mówi Przemysław Gawłowski. - Teraz, jeśli gdziekolwiek powstaje nowe osiedle, czy blok, to od razy przy tym sklepy i inne usługi. Przemysław Gawłowski zwraca również uwagę na to, że cena wynajmu lokalu w centrum miasta jest znacznie wyższa, niż gdzieś poza nim, co nie pozostaje bez wpływu na przedsiębiorców. Zdarza się, że likwidowane są sklepy czy punkty usługowe, ale bardzo często na ich miejsce powstają nowe, nieraz z tej samej branży. - Ktoś może mieć takie odczucia, że miasto pustoszeje, ale ja tego zupełnie nie widzę - dodaje przewodniczący.

- Kiedyś idąc Jagiellońską można było spotkać wielu znajomych. Teraz jedynie żuli żebrzących o parę groszy - jednak dla niektórych, tak jak dla Szymona Pawlika, sprawa jest jasna.

KID
fot. KID
 






Dziękujemy za przesłanie błędu