Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 22 września. Imieniny: Maury, Milany, Tomasza
06/08/2019 - 12:40

Nowy Sącz: mało tu nędzy? Te bohomazy to z rozpaczy? Bo symbol z tego paskudny

Most w ciągu ulicy Lwowskiej, nad którym pieczę sprawują cztery lwy nazwano w 2003 roku imieniem Adama Michalewskiego, który 18 stycznia 1945 roku narażając życie ocalił go przed wysadzeniem ratując przy okazji mieszkańców okolicznych kamienic. Piękna historia, ale jak widać do sądeczan nie przemawia. Powoli symbol ludzkiej niezłomności zamienia się w obraz nędzy i rozpaczy.

O moście nad Kamienicą w ciągu ulicy Lwowskiej pisaliśmy ostatnio w publikacji Co będzie z mostem na ul. Lwowskiej? Zaczął z niego sypać się tynk [ZDJĘCIA]

Wtedy właśnie radni zadecydowali, by zabezpieczyć 40 tysięcy na opracowanie dokumentacji projektowej, bo most wymaga remontu. - Ukazało się zbrojenie podłużnicy – mówił wtedy dyrektor Konicki. - Według ekspertów zniszczenia te spowodowała woda opadowa przedostająca z jezdni i chodników do podłużnic. Musimy wiedzieć, jak ta woda tam wpływa. Zaczyna się dziać coś niepokojącego. Musimy podjąć i to jak najszybciej działania zabezpieczające.

Dyrektor MZD nie ukrywał wtedy, że uszkodzenia mostu są poważne i być może trzeba będzie zadecydować: czy most wystarczy wyremontować, czy trzeba go rozebrać i zrobić od nowa.

Ani jedno, ani drugie rozwiązanie nie jest ani tanie, ani proste do realizacji. Oba wymagać będą zapewne ograniczenia ruchu samochodowego na samej konstrukcji mostu a i pewnie w jego bezpośrednim sąsiedztwie. A jaki jest ruch na ulicy Lwowskiej, nie trzeba nikomu mówić.

A tu jeszcze okazuje się, że części sądeczan chyba mało zniszczeń. Ktoś uszkodził ozdobną lampę przy moście, jeszcze inny niespełniony artysta zostawił tu sobie bohomazy, które z szacunku do MGR Morsa w żadnym wypadku nie określimy mianem graffiti.

Zobacz też: Nowy Sącz: już nie trzeba sprintera, żeby bezpiecznie tu przejść!

Kiedyś gdy pisaliśmy o podobnych wybrykach w kontekście elewacji uszkodzonych przez pseudo kibiców Sandecji zarządcy nieruchomości nie kryli – koszt usunięcia czegoś takiego to kilka, kilkanaście a czasem nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Teraz zestawmy tę kwotę z kosztem dokumentacji, którą MZD przygotowuje w związku ze uszkodzeniami mostu. Ręce opadają.

Oczywiście są odpowiednie środki, którymi można wymalować mury i ściany tak, by zabezpieczyć jest przed skutkami niszczenia farbami w sprayu. Ale to też bardzo drogi zabieg. W przypadku większej kubatury może sięgać kwoty kilka razy wyższej niż 40 tysięcy.

Inna rzecz, że ściany wzdłuż schodów prowadzące z mostu na bulwar śmierdzą nie mniej niż pasaż Wokulskiego. A nowa lampa uliczna takiego rodzaju jak ta uszkodzona, widoczna na zdjęciu, to kolejny krociowy wydatek.

Teraz zsumujmy wszystkie – nawet z ostatniego roku – koszty napraw zniszczonych lamp, śmietników, ławek, kwietników, ścian, przystanków, znaków drogowych. Jak już się uporacie mili Czytelnicy z rachunkami, to na pewno spora część z Was ugryzie się w język zanim znów zacznie narzekać, że władze miasta – niezależnie od opcji, jaka akurat jest u sterów – są niegospodarne albo nie spełniają – mimo obietnic – Waszych oczekiwań.

ES [email protected] Fot.: ES

Nowy Sącz: mało tu nędzy? Te bohomazy to z rozpaczy? Bo symbol z tego żaden




Most w ciągu ulicy Lwowskiej, nad którym pieczę sprawują cztery lwy nazwano w 2003 roku imieniem Adama Michalewskiego, który 18 stycznia 1945 roku narażając życie ocalił go przed wysadzeniem ratując przy okazji mieszkańców okolicznych kamienic. Piękna historia, ale jak widać do sądeczan nie przemawia. Fot.: ES
Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu