Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 15 listopada. Imieniny: Amielii, Idalii, Leopolda
19/04/2015 - 18:00

Eko - Targi w Brzeznej. Zażarte dyskusje i trudne pytania: Pierwsze Forum Sądeczanina

Wczoraj (18.04), po raz pierwszy, w ramach Eko – Targów w Brzeznej, odbyło się Forum Sądeczanina. W budynku Gimnazjum im. Św. Jadwigi Królowej przez ponad 6 godzin dyskutowano m.in o unijnych dotacjach, problemach z kanalizacją i przedsiębiorczości Sądeczan.
Tematem pierwszej edycji Forum Sądeczanina był ”Rozwój lokalny i regionalny w perspektywie finansowej 2014-2020”. Rozmawiano m.in o nowych szansach i możliwościach dla rozwoju Sądecczyzny, przykładach dobrego wykorzystania środków unijnych, roli samorządu terytorialnego we wdrażaniu unijnej polityki klimatyczno-energetycznej, sadownictwie i ekspansji lokalnych produktów na globalne rynki.
O sprawach ważnych dla konsumentów, rolników, producentów i handlowców mówili zaproszeni goście: naukowcy, samorządowcy, politycy, specjaliści i przedsiębiorcy.

Rafał Solecki, dyrektor Małopolskiego Centrum Przedsiębiorczości opowiadał o tym, jak małe i średnie firmy mogą wykorzystać unijne fundusze.
Jak podkreślał, w porównaniu z poprzednią perspektywą finansową, do dyspozycji jest znacznie więcej środków – za pośrednictwem MCP zostanie teraz wdrożone aż 771 mln EUR, w tym 27 proc. z EFS.

- Część z tych środków będzie można pozyskać w ramach tzw. bonów na innowacje czy bonów edukacyjnych. To dobra wiadomość dla przedsiębiorców, bo to narzędzie proste i przyjemne. By uzyskać wsparcie, nie trzeba będzie tracić tyle czasu na przygotowanie opracowanej dokumentacji  –
wyjaśniał dyrektor MCP.

Solecki zaznaczył również, że w ramach I osi RPO WM 20014-2020 na wsparcie mogą liczyć tylko te inicjatywy, które mieszczą się w obrębie regionalnych specjalizacji.

Piotr Szymański, podobno wschodząca gwiazda Urzędu Marszałkowski ego Województwa Małopolskiego, dyrektor Departamentu Funduszy Europejskich, tłumaczył natomiast, jak składać i rozliczać wnioski o unijne dotacje oraz jakich błędów nie należy popełniać, by wnioski nie wylądowały w koszu, tylko zapewniły otrzymanie dotacji.

- Błędy popełnia się często przy rozliczaniu projektów. Nie wystarczy też tylko dotowanej inwestycji i realizować przez krótki czas i zapłacić za maszyny. Ważna jest to, jak ta inwestycja jest prowadzona. W przypadku przedsiębiorstw my to kontrolujemy przez trzy lata. Są przypadki, że przez rok inwestycja jest realizowana, a po dwóch latach okazuje się, że przedsiębiorstwo sobie nie radzi na rynku i trzeba oddać pozyskane środki. Na szczęście są to akurat bardzo rzadkie przypadki, w skali kilku tysięcy projektów przez nas realizowanych. Problemy częściej występują przy projektach stowarzyszeń niż samorządowców. Te pierwsze nie mają czasu na pracę z tymi papierami. Najczęstsze błędy to: projekty niezgodne z programami operacyjnymi, na przykład zakup urządzeń używanych, albo budowa basenu we własnym domu, który miałby być przeznaczony na potrzeby agroturystyki. Pozostałe problemy rodzi rozliczenie się z kosztów - zaznaczył

Radny wojewódzki Grzegorz Biedroń mówił o tym, że nie wszystko w tym systemie działa jak należy.
- Takie spółdzielnie socjalne powinny powstawać w małych, biednych ośrodkach a tymczasem w powiecie limanowskim funkcjonuje tylko jedna taka spółdzielnia. Najwięcej środków trafi z Brukseli do największych ośrodków miejskich. Powinno być inaczej – stwierdził.

Joanna Domańska, zastępca Dyrektora Departamentu Rozwoju Gospodarczego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego wyjaśniała, idee klastrów, czyli skupisk firm w określonych branżach i sektorach.

- Firmy działające w ramach klastra współpracują tam, gdzie potrzeba na przykład przeprowadzać wspólnie prace badawczo - rozwojowe. Warto tworzyć klastry, bo zgrupowane firmy mają łatwiejszy dostęp do zasobów i unijnych dotacji. Można też obniżyć koszty dostaw i transportu w ramach klastra lub wspólnie inwestować. W Małopolsce dobrze funkcjonuje na przykład Klaster Aktywnej Turystyki, którego pomysłodawcą jest prezes Fundacji Sądeckiej Zygmunt Berdychowski. Klaster ten liczy 85 członków, w skład tego klastra wchodzą m.in centra biegowe, trasy biegowe, Karta Biegacza i portal internetowy – mówiła.

Jan Musiał, wiceprezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska przypomniał o tym, kto i jak może uzyskać dofinansowanie na Przydomowe Oczyszczalnie Ścieków.

- Na przykład przy wymianie kotłów grzewczych można też dostać do 50 proc spłaty kapitału, jeśli ktoś wymieni kocioł węglowy na gazowy. To istotne na Sądecczyźnie, która szczyci się walorami turystycznymi, gdzie jest wiele obszarów Natura 2000. Gminy też mogą liczyć na korzystne projekty. Mało kto wie, że budowa przydomowych oczyszczalni ścieków realizowanych przez gminę, wpływa nie tylko na środowisko naturalne, ale też na rozwój przedsiębiorczości. Żadna firma nie kupi też gruntu, nieruchomości, jeśli sieć kanalizacyjna nie będzie odpowiednio rozwinięta. My udzielamy pożyczki gminie, gdzie możemy jej umorzyć do 45 proc pożyczki. Na Sądecczyźnie rozbudowa kanalizacji nie wszędzie jest możliwa z przyczyn ekonomicznych, bo zagęszczenie musi wynosić 120 mieszkańców na kilometr, inaczej budowa kanalizacji jest zbyt droga. Przy rozproszonej zabudowie pozostają raczej przydomowe oczyszczalnie ścieków – wyjaśniał.

Andrzej Zarazka, zauważył, że przy wsparciu dla kolektorów słonecznych korzystali nie beneficjenci, tylko biznesmeni. - Gwarantowano tam 45 proc. zwrotu, ale de facto. Fundusz zwracał pieniądze producentom, dostawcą i montażystom, bo to oni ustalali ceny, a problem z kredytem zostawał po stronie beneficjenta. Czyli była to taka pożyczka z wydłużonym czasem spłaty – zauważył.

- Chętniej współpracowałby Pan przy dotacjach z samorządami czy też na przykład ze stowarzyszeniami? – pytał wiceprezesa WFOŚ Zygmunt Berdychowski, moderator dyskusji.

- Fundusz ma już problemy ze spłatą kredytu przez mniejsze podmioty, wiarygodniejszym partnerem jest właśnie samorząd. Jedynym problemem samorządów jest natomiast ich niski poziom zadłużenia, w związku z czym nie stać ich na wkład własny – odparł Musiał.

Wiele pytań do dyskutantów miała też publiczność. Rolnicy i przedsiębiorcy narzekali na skomplikowane procedury i często nieopłacalność zaciągania kredytu na wkład własny.
- Mamy wiele zasobów surowców energetycznych, tylko trzeba odblokować pozwolenia na budowę zapór wodnych na Dunajcu i innych rzekach – zauważył Franciszek Młynarczyk, były wójt Łącka.

Kolejne relacje z pozostałych paneli dyskusyjnych, przeprowadzonych w ramach Forum Sądeczanina (m.in o współpracy sądeckich polityków ponad podziałami, problemach sadowników i producentów, walczących z ekspansją zagranicznych sieciówek) już wkrótce na naszym portalu.

Bogumił Storch
Fot: autora
 
Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu