Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 28 maja. Imieniny: Augustyna, Ingi, Jaromira
15/02/2016 - 10:50

Nowy Sącz: Ceny mieszkań stoją, w innych miastach rosną

5 tys. 858 złotych za metr kwadratowy trzeba zapłacić za mieszkanie na rynku wtórnym w Krakowie. W Nowym Sączu metr to wydatek rzędu 3 tysięcy a za lokal do remontu - 2 tys. 600.

W Nowym Sączu ofert jest bardzo dużo ofert, wiele wisi miesiącami. Dla przykładu za mieszkanie czteropokojowe o powierzchni 62,5 metra przy Wojska Polskiego trzeba zapłacić 215 tys. zł, czyli ok. 3 tys. 300 zł za metr kwadratowy. Trzypokojowe mieszkanie na Gorzkowie o powierzchni 60 metrów można kupić za 165 tys. zł, czyli 5 tys. 500 za metr. 73 – metry w trzypokojowym mieszkaniu na Barskim właściciel chce 195 tys. czyli około 2,6 tys. za metr.

 – Ceny kształtują się na poziomie z zeszłego roku, chociaż niektórzy właściciele je podnoszą, ale to i tak się nie sprzedaje. Są mieszkania za 3 tysiące ze metr kwadratowy, a do remontu można je kupić już za 2 tysiące 600 złotych za metr. Im większe mieszkanie, tym ceny za metr są niższe. Najdroższe są kawalerki, za które trzeba nawet zapłacić 3,5 tysiąca za metr – usłyszeliśmy w biurze nieruchomości Centrum.

Jak to wygląda w Krakowie? Posiłkowaliśmy się danymi portalu domiporta.pl za luty 2016.

Rynek wtórny:                               

- średnia cena za mieszkanie: 337 tys. 947,69 zł,

- średnia cena metra kwadratowego: 5 tys. 858,53.

Przy wyliczaniu wzięto pod uwagę 20 tys. 117 ogłoszeń.

Rynek pierwotny:

- średnia cena: 327 tys. 332,62 zł,

- średnia cena metra kwadratowego: 5 tys. 875,64 zł.

W tym wypadku średnia wyliczono na podstawie 249 ogłoszeń.

Za metr kwadratowy domu na rynku wtórnym w stolicy województwa - według średniej z 1 tys. 700 ogłoszeń -  trzeba zapłacić ponad 4 tys. 937 zł. Średnio cały budynek kosztuje ponad 1 mln 115 tys.

Wielu, wielu sądeczan trzymają w Nowym Sączu właśnie ceny nieruchomości. – Nasze dwupokojowe mieszkanie ma 50 metrów kwadratowych. Prawie pięć lat temu kupiliśmy je na rynku wtórnym za 180 tysięcy. Dziś, mimo że lokal jest bezczynszowy, mamy piękny taras i własne oznakowane miejsce parkingowe, dostalibyśmy za niego jedynie 149 tysięcy. Tak usłyszeliśmy w dwóch biurach. Za te pieniądze nie ma szans nawet na zakup kawalerki w takim Krakowie. Doradzono nam zaczekać aż ceny znów zaczną rosnąć albo mieszkanie wynająć i za pieniądze z wynajmu znaleźć coś do wynajęcia w innym mieście. To też kompletnie nieopłacalna sprawa. Nawet  jeśli w ogóle znalazłby się wiarogodny chętny, moglibyśmy je puścić za maksymalnie 700 złotych a to nawet nie pokryłoby polowy ceny wynajmu w Krakowie – komentuje pan Krzysztof.

Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić wyższe ceny przy sadeckich zarobkach i wszechobecnych umowach śmieciowych. Są jednak tacy, którzy uważają, że dla banku punktem wyjścia dla zdolności kredytowej powinien być nie rodzaj umowy o pracę tylko na przykład fakt, że ktoś systematycznie płaci kilkaset złotych miesięcznie za wynajem. A takich osób, rodzin jest naprawdę bardzo dużo.

Ewa Stachura [email protected]

Fot.: UM w NS







Dziękujemy za przesłanie błędu