Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 18 lipca. Imieniny: Kamila, Karoliny, Roberta
27/02/2019 - 10:10

Dobra książka: Michał Zioło OCSO, "Po co światu mnich" (3)

Stary żołnierz wie, że nie ze wszystkimi braćmi będzie się przyjaźnił. Że jest brat buldog, który warknie, brat koń, który kopnie, brat owca, który pójdzie za tobą, chociaż nie ma takiej potrzeby.

I jak się ten kryzys objawia?
Znaki są klasyczne i łatwo rozpoznawalne dla wspólnoty. Na początku nowicjusz jest takim przemądrzałym meteorologiem – każdemu mówi dzień dobry, jest uśmiechnięty, usłużny, uważa, że to, co otrzymuje i przeżywa, nie jest jeszcze dostatecznie mocne. Wyobrażał sobie, że ci trapiści to jakaś masakra duchowa i fizyczna, a oni dają mu jeść, pozwalają się wyspać, nie robią wymówek, kiedy nie wstanie na poranną liturgię, są mili i łagodni. Więc on podejrzewa, że go oszukują, że coś przed nim ukrywają. On chce być jak stary żołnierz – wstawać przed innymi żołnierzami, kłaść się później, spełniać wszystko na sto procent. A stary żołnierz wie, że tego się nie da spełnić. Że kiedy jest okazja, to trzeba zjeść albo się przespać w marszu i kontynuować życie pod regułą. Stary żołnierz wie, że nie ze wszystkimi braćmi będzie się przyjaźnił. Że jest brat buldog, który warknie, brat koń, który kopnie, brat owca, który pójdzie za tobą, chociaż nie ma takiej potrzeby. Są różne typy. Należy z nimi utrzymywać poprawny kontakt, ale nie wchodzić zbyt głęboko w ich dusze. Nie tylko dlatego, że oni są tacy, jacy są, to znaczy trudni charakterologicznie, ale to też nauka, że dzielenie się z kimś nie polega tylko na tym, że ja mu coś dam, ale również na tym, czy on chce to przyjąć.

Jak wspólnota rozpoznaje, że brat ma kryzys?
W pewnym momencie gaśnie tak zwana łaska zaślepienia. Ta łaska dotyczy każdego powołania. Przychodzimy tutaj, bo nie znamy prawdy. Na początku wszystko nam się wydaje idealne. Architektura jest wspaniała. Brat mówi: Jestem zafascynowany architekturą cysterską – ta czystość, te kamienie, które mówią. Wszystko jest tak inne niż kościół parafialny, z którego wyszedł, obwieszony barokowymi obrazami i kapiący od ornamentów i bracia muszą go oczywiście wysłuchać. My już tych kamieni nie widzimy i to jest normalne.

Łaska zaślepienia mija. I co?
Łaska zaślepienia zostaje nowicjuszowi odebrana. Dlaczego? Dlatego że on musi zrobić pierwszy krok wyrzucenia siebie z siebie – żeby przyjąć coś, co Pan Bóg chce mu dać, na warunkach Pana Boga, a nie na warunkach tego człowieka, który przyszedł. To spada nagle. Nie ma jakichś konkretnych powodów, wszystko jest tak samo. Ale coś się kończy. Byłem kiedyś na kursie przysposobienia monastycznego, można powiedzieć, że to było takie technikum „duchowlane”. Prowadzący kurs narysował na tablicy pionową linię i powiedział: Życie zakonne wygląda tak. Jest przed i po. Każdy z nowicjuszy musi przejść przez un rien, czyli przez coś, co go ogołoci, porani, żeby wyszedł z tej skóry węża, stając się człowiekiem na tyle plastycznym, że będzie go można ukształtować na nowo.

Michał Zioło OCSO, Katarzyna Kolska, Roman Bielecki OP, „Po co światu mnich”, wydawnictwo „W drodze”, 2018
wybór fragmentów: wydawnictwo "W drodze"
 

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


lipcowy miesięcznik