Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 19 lipca. Imieniny: Alfreny, Rufina, Wincentego
02/03/2019 - 08:10

Dobra książka: Michał Zioło OCSO, "Po co światu mnich" (6)

Ludzie głównie proszą. Ja nie proszę, bo spostrzegłem, że nim poproszę, już mam przed sobą dar Boga, pakunek, osobę, i tym właśnie darem muszę się zająć, a nie kapryśnie i ze źle skrywanym rozczarowaniem upychać te prezenty na strychu lub wynosić do piwnicy.

Ile czasu spędzacie na modlitwie?
Można to policzyć. Jest godzina nocnej wigilii, potem pół godziny laudów i czterdzieści minut mszy, to mamy już dwie godziny dziesięć minut. Potem seksta, zaraz będzie – piętnaście minut, nona – piętnaście minut, czyli kolejne pół godziny, co daje dwie godziny czterdzieści minut. Następnie mamy pół godziny nieszporów, a później kompletę, która trwa dwadzieścia minut. Czyli trzy godziny trzydzieści minut.

Wymienił ojciec wspólne modlitwy. A kiedy jest czas na modlitwę indywidualną?
Papież Benedykt XVI mówił, że potrzebna jest przynajmniej godzina medytacji dziennie. Jest na to czas rano, od piątej do siódmej. Możesz wtedy wymedytować cały świat. Przeczytać, napisać, porozmyślać. A jeszcze przed tercją też jest chwila przerwy, prawie czterdzieści minut, i po pracy przed nieszporami, ale wtedy człowiek jest już trochę znużony. Po nieszporach mamy piętnaście minut i po komplecie jest jeszcze trochę wolnego czasu. Więc jeśli ktoś jest bardzo pobożny, to ma szerokie pole manewru.

Po jakim czasie człowiek przyzwyczaja się do tego rytmu?
Bardzo szybko. To tylko tak strasznie wygląda, ale gdybyście pobyli tu dwa tygodnie, już byście się przyzwyczaili.

A co ojciec częściej robi na modlitwie – prosi o coś Pana Boga, dziękuje Mu, czy tak sobie z Nim jest?
Jestem. Jak najbardziej jestem.

O nic ojciec nie prosi?
Nie. Ludzie głównie proszą. Ja nie proszę, bo spostrzegłem, że nim poproszę, już mam przed sobą dar Boga, pakunek, osobę, i tym właśnie darem muszę się zająć, a nie kapryśnie i ze źle skrywanym rozczarowaniem upychać te prezenty na strychu lub wynosić do piwnicy. (…).

Ludzie sobie czasami wyrzucają, że nie potrafią się skupić na modlitwie, że myśli im uciekają do mało pobożnych spraw…
A nam jak uciekają. Ho, ho! Jest bardzo ładna opowieść ojców pustyni na ten temat: Przychodzi nowicjusz do starego mnicha i się skarży, że w czasie modlitwy nachodzą go myśli nieczyste albo pełne złości i niechęci do braci. Na co starzec mu odpowiedział: A co cię obchodzą twoje myśli? Nie rób krzywdy braciom i tyle.

Siostra Faustyna pisała w Dzienniczku, że najgorsze myśli nachodziły ją w czasie adoracji.
To są ataki demonów. Nie chcemy w to wierzyć i się z tego śmiejemy, ale demony kręcą się wokół opactwa. Nie żartuję. Jeden się nazywa Absalom, a drugi Jezebel. Absalom to ten, który rozbija jedność wspólnoty, spiskuje przez tak zwane murmuratio, czyli szemranie. Bo mnisi nie krytykują otwarcie, tylko tworzą grupy i szemrzą – na opata, na ekonoma, na funkcjonowanie klasztoru. Brak jedności to tragedia dla wspólnoty.

Michał Zioło OCSO, Katarzyna Kolska, Roman Bielecki OP, „Po co światu mnich”, wydawnictwo „W drodze”, 2018

wybór fragmentów: wyd. „W drodze”

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


lipcowy miesięcznik