Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 22 września. Imieniny: Maury, Milany, Tomasza
23/12/2017 - 07:55

Zapomniane sądeckie specjały (1): wigilijna siemionka. Opowiada dr Zenon Szewczyk

Ileż to razy słyszeliście nazwę potrawy, o której wiecie tylko, że kiedyś gościła na stołach naszych pradziadów? Wspólnie z dr Zenonem Szewczykiem, językoznawcą, ale też miłośnikiem i popularyzatorem kuchni Lachów Sądeckich chcemy przypomnieć potrawy, nieco tylko lub całkiem już zapomniane. W pierwszym odcinku o siemionce, zwanej ptasim mlekiem.

Nasz cykl zaczynamy od siemionki, która obowiązkowo gościła niegdyś na wigilijnych stołach Sądecczyzny. To potrawa niemal uświęcona dzięki temu, że robiono ją z siemienia konopnego. Konopi, prawdziwego daru Bożego, używano bowiem w gospodarstwie - pomagały więc ludziom w pracy, wytwarzano z nich również materiał na zgrzebne, robocze ubrania a ich nasiona pozwalały wykarmić rodzinę - tłumaczy dr Szewczyk. 

- Siemionka, zwana również ptasim mlekiem, była popularna do końca lat 60 - dodaje autor "Kuchni Lachów Sądeckich". - Potem zaczęła znikać, pewnie dlatego, że jej walory smakowe nie były zbyt atrakcyjne. U mnie w domu przetrwała do lat 70. ubiegłego wieku. Dziś obserwujemy renesans ziaren konopi, wystarczy pojechać za południową granicę, gdzie w sklepach pełno jest produktów z konopi, poczynając od oleju po czekoladę. Przypomina się ich dobroczynne właściwości.

Nasiona, siemię konopne, kupić można w sklepach zaopatrujących hodowców gołębi, bo to przysmak tych ptaków. Dostępne są też zapewne na targach i ryneczkach. Zenon Szewczyk kupuje je na krakowskim Kleparzu i przy Hali Grzegórzeckiej.

Jak przygotowuje się ptasie mleko? - Technologia jest dość prosta - przyznaje. - Ziarna należało zamoczyć na dwa, trzy dni, by zaczęły kiełkować. Wtedy są gotowe do dalszego przetwarzania a polegało ono na zagotowaniu skiełkowanych ziaren a potem przetarciu ich na drobnym sicie. Dodawało się zwykle kwaśną śmietanę, trochę soli do smaku i właściwie taka zupa w typie kremu była już gotowa do podania na stół wigilijny z dodatkiem kawałeczka suszonego chleba. I to ona była najważniejszą potrawą na stole.

Zjazd Sądeczan 2017. Nagrody odbierają laureaci konkursu na najlepszą potrawę regionalną.

Zapomniano już o siemionce, może wspomnienie jej smaku potrafią przywołać z pamięci jedynie najstarsi, bo średnie pokolenie pewnie już jej nie pamięta. A szkoda, bo to nasza tradycja. Dziś gdy dysponujemy mnóstwem rozmaitych dodatków, bylibyśmy w stanie nadać jej lepszy smak, uczynić bardziej atrakcyjną a przez to ocalić i sprawić by może kiedyś wróciła jeszcze na wigilijny stół. 

O czym opowiemy w następnym odcinku "Zapomnianych specjałów Sądecczyzny?" Jego bohaterką będzie brejka.

[email protected]







Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe