Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 8 grudnia. Imieniny: Delfiny, Marii, Wirginiusza
06/10/2019 - 05:35

Czasem ktoś mówi, "że mu odwaliło”. Chodzi bez butów nawet zimą i do… kościoła

- Myślę, że ma pan stopy jak kopyta. Mogę ich dotknąć? Zrobiłam to (śmiech) i… zaniemówiłam. Niesamowite… Te dziwne pytania padły w rozmowie z Karolem Trojanem. Nie mogły był inne, bo to człowiek absolutnie niebanalny.

z Karolem Trojanem rozmawia Jagienka Michalik

O matko, to chyba jakiś świr, butów nie ma… często spotyka się pan z taką reakcją?
-Tak, zdarza się. Świrem mnie nikt nie nazwał, ale nie raz usłyszałem, że pewnie jestem wariatem. Czasem ktoś mówi: „ale mu odwaliło”. Są też tacy, którzy rzucają żartem w moją stronę: „pójdę boso” z piosenki zespołu Zakopower, albo „Boso przez świat”, to tytuł programu Wojciecha Cejrowskiego .

Jak pan na to reaguje? Denerwuje się pan, a może to pana śmieszy…
-Jeśli to złośliwa zaczepka, po prostu na to nie reaguję. Jeśli to komentarz skierowany bezpośrednio do mnie, na przykład na przystanku autobusowym albo w sklepie, czasem wywiązuje się z tego rozmowa. Zawsze żartuję, że w moim przypadku najczęściej nie pada pytanie, która godzina, tylko dlaczego chodzę boso. Jeśli mam czas, pogawędka jest dłuższa, jeśli nie, odpowiadam krótko, że dla zdrowia.

Mówi pan, dla zdrowia… rozumiem, że to może być zdrowe w środku lata, albo wczesną jesienią, ale zimą chyba pan zakłada buty.
-Z reguły nie. Zimą też chodzę boso.

Naprawdę? Tak normalnie po ulicy? Jest trzaskający mróz, a pan maszeruje bez butów?
-Zachowuję zdrowy rozsądek. Jak czuję, że mogę odmrozić stopy, zakładam moje zimowe obuwie. Sandały.

Chyba pan żartuje! I w tych sandałach chodzi pan bez skarpetek?
-No jasne, przecież sandały nosi się na bose stopy!

To ile pan wytrzymuje bez sandałów. Jaka jest ta krytyczna temperatura?
-Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Przy suchym mrozie temperatura może być niska, ale kiedy jest śnieg i jest mokro, tolerancja organizmu jest mniejsza.

Nigdy pan nie pęka? Nie mówi pan sobie… no nie! Dziś zakładam buty i skarpety.
-Buty czasami tak, głównie mroźną zimą. Na górskie wycieczki, kiedy robię dłuższe treningi. Wtedy zakładam tak zwane buty minimalistyczne, takie specjalne, które można zwinąć i schować do kieszeni. Nie mają żadnej amortyzacji. Są raczej izolacją termiczną.

To takie bardziej skarpety?
-Można tak powiedzieć. Z pięciomilimetrową podeszwą. Zwyczajne buty też zakładam ze względów bezpieczeństwa. Czasami dorywczo pracuję w magazynie, gdzie obowiązują mnie przepisy BHP. Moją pracą jest sport i staram sie z tego utrzymywać, ale staram się też dorabiać, w zależności od sytuacji.

To pana chodzenie boso ma ścisły związek z pana sportową pasją. Jest pan ultramaratończykiem. Ale najpierw biegał pan „normalnie”, w butach.
-Biegam już od ponad czterech lat. Najpierw rzeczywiście miałem na nogach buty. Przez półtora roku.

Dlaczego pan je zrzucił?
-Wszystko z powodu kontuzji, jakiej doznałem tuż przed startem w zawodach, do których przygotowywałem się cały rok. Chciałem rozpocząć zdobywanie Korony Maratonów Polskich, co oznacza, że w ciągu dwóch lat, podczas konkretnych pięciu biegów, trzeba pokonać ponad 200 kilometrów. Kolejny start mógł odbyć się dopiero za rok. Pomyślałem, że nie mogę mieć ciągle tych samych celów, że trzeba coś zmienić.

I wtedy przyszło panu do głowy, żeby biegać maratony boso?
-To był taki impuls, tym bardziej, że zawsze, od dziecka, lubiłem chodzić boso po mieszkaniu i wokół domu. Po jakimś czasie okazało się, że w Polsce jest grupa takich biegaczy, ale w środkowej i północnej części kraju. Na południu oprócz mnie znam tylko jednego takiego sportowca.

A może to pana bieganie to taki lans. Maratończyków jest w Polsce wielu i w takiej masie trudno zaistnieć. Kiedy biega się bez butów, zwraca się na siebie powszechną uwagę. Wszyscy o tym zaczynają mówić.
-Lans? To się nie najlepiej kojarzy. Jeśli ktoś tak myśli, nie mam na to wpływu. Chodziło o zrobienie czegoś innego. Byłem przekonany, że mój pomysł jest odkrywczy.

Był pan rozczarowany, kiedy okazało się, że nie zostanie pan prekursorem bosego biegania?
-Raczej byłem zdziwiony tym, że odkryłem rzeczywistość, która już istnieje. Bardzo chciałem sprawdzić jak zareaguje na to mój organizm. Wymyśliłem sobie, że zdobędę Koronę Maratonów Polskich boso. Okazało się, że już ktoś już to zrobił przede mnę, ale Korona Polskich Półmaratonów była jeszcze do zdobycia.

Jakie było to pana pierwsze bieganie boso?
-Po prostu wyszedłem z domu i od razu pobiegłem dwa kilometry.

Bardzo bolało?
- Nie bolały mnie stopy, bo biegłem po asfalcie, gdzie nawierzchnia jest gładka, tylko łydki,  Boso biega się na śródstopiu, a nie od pięty, jak to robi większość biegaczy w butach. Dlatego, między innymi właśnie łydki są obciążone. Ta pierwsza próba wypadła naprawdę dobrze. To była dla mnie wielka frajda. A potem przyszły treningi i start w zawodach.

Dla bosych sportowców?
-Nie. Zacząłem biegać boso w „normalnych” sportowych imprezach.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu