Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 6 grudnia. Imieniny: Dionizji, Leontyny, Mikołaja
03/10/2019 - 12:20

Chełmiec: „pajacowanie” na sesji a w roli główniej kolejne 8 milionów kredytu

Zmniejszenie dochodów własnych o ok. 7 mln zł a zwiększenie wydatków o ponad 1 mln 400 tys. zł to m.in. te zmiany w budżecie gminy Chełmiec na 2019 rok, które radni uchwalili na ostatniej sesji. Dodatkowo dali zielone światło, by gmina zaciągnęła kolejny już kredyt w wysokości 8 mln zł na pokrycie gminnego deficytu. Nie obyło się bez kontrowersji. A radni chyba do dziś nie wiedzą do końca, na co owe osiem milionów ostatecznie zostanie wydane. Radny Stanisław Kuzak niemal na wstępie dyskusji określił ją mianem „pajacowania”. Dlaczego?

Zobacz też: Chełmiec: gmina chce zaciągnąć 22 i pół miliona kredytu. Na co?

Jednym z ważniejszych punktów ostatniej, poniedziałkowej sesji w gminie Chełmiec była uchwała w sprawie zmian w budżecie gminy na rok 2019. Jak informowała na sesji skarbnik gminy po wprowadzeniu wspomnianych już wyżej zmian w budżecie, deficyt gminy na rok 2019 wzrośnie o prawie 8,5 mln zł. Deficyt ten pokryty ma zostać z tzw. wolnych środków w wysokości ok. 1,6 mln a pozostała kwota pochodzić będzie z planowanych kredytów i zaciąganych przez gminę pożyczek. Ten sam projekt uchwały przewidywał zwiększenie przychodów samorządu o prawie 8 mln 7 tys. zł.

Skąd te zmiany? Pokrótce - po analizie realizacji budżetu za pierwsze półrocze tego roku, okazało się, że na przykład subwencje oświatowe wpłyną do gminy wyższe, będą środki z Funduszu Dróg Samorządowych, ale jednocześnie, że wydłużają się znacząco terminy rozliczenia inwestycji zrealizowanych na bazie dofinansowań zewnętrznych. Gmina wyłożyła środki na inwestycje w całości, a teraz czeka na zwrot w wysokości przyznanego dofinansowania.  – Zachodzi ryzyko, czy te dochody w ogóle w tym roku wpłyną – tłumaczyła skarbnik. Zwiększenie wydatków gminy wiąże się przede wszystkim z realizacją budowy i remontów dróg gminnych.

Zobacz też: Chełmiec to państwo w państwie. W studiu Polsatu nikt nie miał wątpliwości

Jednak dla radnych sednem tych tłumaczeń była informacja o konieczności zaciągnięcia kredytu w wysokości 8 mln zł. – Zachodzi konieczność wprowadzenia tego projektu z racji tej, że są dochody, które są niepewne. Zamierzamy zaciągnąć kredyt w kwocie 8 milionów, ale na zasadzie takiej otwartej linii kredytowej – zaznaczała skarbnik. Rzeczywista wysokość kredytu uwarunkowana będzie tym, ile rozliczeń uda się sfinalizować i ile ostatecznie z nich trafi na konto samorządu w tym roku.

Jak przebiegała dyskusja? Radny Stanisław Kuzak na wstępie nawiązał do odpowiedzi na interpelację radnego Eugeniusza Rośka, w której zawarta była informacja, że obecne zadłużenie gminy wynosi 35 mln. zł. – Jeśli weźmiemy teraz kredyt na kolejne osiem milionów, to zadłużenie gminy będzie na 43 miliony, prawda? – podkreślił na wstępie kierując pytanie do skarbniczki. Ta przyznała mu rację, ale podkreśliła raz jeszcze, że gmina chce sobie zapewnić możliwość wzięcia 8 milinów, ale nie oznacza, że tyle właśnie weźmie.

- To przy takim bogactwie gminy, musimy tak się zadłużać? – komentował twardo Kuzak. – Kredyty są dźwignią finansową – ripostowała urzędniczka. – Ja wiem, że są dźwignią. Ja też mam kredyt, ale mam żonę i mam dzieci. Te kredyty muszę spłacać, bo nie chcę nimi tych dzieci obdarzać. Tym moim błędem życiowym, że wziąłem kredyt – nie dał się zbić z pantałyku radny puentując, że nie chce też, by kolejne pokolenia mieszkańców gminy musiały spłacać kredyty zaciągane przez obecną władzę. Zastrzegł, że gdy on osobiście brał kredyt, to musiał bankowi przedstawić konkretny biznes plan, z którego realizacji był rozliczany dokładnie co pół roku.

Kuzak przypominał też, gmina niedawno zaciągnęła już kredyt w wysokości 13 mln zł, że wójt przed wyborami komentował, że wcale następnych kredytów nie potrzeba a tu raptem mowa o kolejnym kredycie na 8 milionów. Twardo też domagał się „rozpiski” na co te owe milionów zostanie wydanych ironizując jednocześnie, że ma nadzieję, że nie na kolejne boisko za 2,5 miliona z którego dziś niemal nikt nie korzysta. Domagał się sztywnych ustaleń. – Bo będziemy kredyt na kredyt brać – podkreślał. - Jakie będzie oprocentowanie tego kredytu? – dopytywał również Kuzak.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu