Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 27 maja. Imieniny: Amandy, Jana, Juliana
07/02/2018 - 12:50

Poeci Sądecczyzny: Tadeusz Giewont-Szczecina

Spotkałem go w roku 1947 jako uczeń czwartej klasy Szkoły Podstawowej w Czarnym Potoku. Na zaproszenie ówczesnego kierownika szkoły Józefa Stefańskiego przyjechał z Nowego Sącza na spotkanie z nami. Recytował swoje wiersze, recytował Przygrywkę Władysława Orkana, rozpoczynającą się od słów: „Ukochałem lud biedny nad miarę, bom się jego pieśnią wykołysał…”, opowiadał rzewną historię o kobiecie, co z Gorców na plecach nosiła do Krakowa pożywienie dla synów pobierających nauki w tamtejszych gimnazjach. Później dowiedziałem się, że było to streszczenie powieści Ignacego Maciejowskiego Sewera pt. Matka, poświęconej Katarzynie ze Smreczaków Smreczyńskiej, matce autora Komorników i W roztokach.

Tadeusz Giewont Szczecina urodził się 18 listopada 1905 r. w Dąbrówce koło Nowego Sącza. Był synem Jana i Marii z domu Nosal. Uczęszczał do II Państwowego Gimnazjum im. Bolesława Chrobrego w Nowym Sączu. Po maturze, którą zdał w 1924 r., pozostał w rodzinnym mieście i zajął się aktywną działalnością kulturalną. Wśród wielu jego zajęć wymienić należy m.in. redagowanie międzyszkolnego miesięcznika „Zew Gór” (1933-1939), współpracę z innymi czasopismami nowosądeckimi, jak „Goniec Podhalański” (1929-1927) – sekretarz redakcji, „Głos Podhala” (1929-1939) - prowadził dział literacki, publikował wiersze i artykuły o tematyce regionalnej. Dużą rolę odegrał też w funkcjonującej od 1933 r. w Nowym Sączu grupie Gromada Literacko-Artystyczna „Łom”. Janina Kwiek-Osiowska w „Roczniku Sądeckim” (1992, R. XX) pisze o jego aktywności w tej grupie literackiej, często na wieczorach autorskich recytował swoje wiersze, na spotkaniach wygłaszał referaty o Władysławie Orkanie, Kazimierzu Przerwie-Tetmajerze, o zagadnieniach góralskiego folkloru. Przed drugą wojną światową rozpoczął swoje peregrynacje po szkołach, gdzie w stroju góralskim wygłaszał prelekcje na tematy regionalizmu, Sądecczyzny i Podhala. O takim spotkaniu w Borysławiu w 1938 r. w Prywatnym Gimnazjum Kupieckim wspomina Antoni Sitek („Rocznik Sądecki” 1996, t. XXIV). Podczas okupacji przebywał kilkanaście miesięcy w obozie hitlerowskim koło Berlina, skąd powrócił do Nowego Sącza tuż po wyzwoleniu. Po 1945 r. kontynuował działalność kulturalną i popularyzatorską wśród młodzieży szkolnej na terenie Polski południowej.

Rozpoczęta przed wojną twórczość pisarska Tadeusza Giewont-Szczeciny wyraża się w kilku formach: poezji, publicystyce, sztukach scenicznych. Dotyczy ona kilku tematów - podobnie jak w działalności popularyzatorskiej - a przede wszystkim regionalizmu, folkloru góralskiego, idei Władysława Orkana. Jego wiersze i artykuły ukazywały się w międzywojennych czasopismach sądeckich i ogólnopolskich. Przykłady: w Kalendarzu „Głosu Podhala” za rok 1935 opublikował np. tekst Władysław Orkan - dusza Podhala, a w „Głosie Podhala” Miłosna pieśń ludowa na Sądecczyźnie (1926, nr 36), Niebieskie oczy na Prehybie (1932, nr 32) czy Nawojowo sławno wieś… (1936, nr 8).

Z dotarciem do twórczości poetyckiej Tadeusza Giewonta-Szczeciny miałem spory kłopot. Jego biografowie: Antoni Sitek („Rocznik Sądecki”, t. XXIV) oraz Maria Kurzeja- Świątek („Małopolska”, Kraków 2010, t. XII) twierdzą, że w okresie międzywojennym ukazały się cztery tomy: Ziemia śpiewająca (1933), Usta płonące, Na podhalańską nutę, Cztery pory roku, nadto Kurzeja-Świątek sugeruje, że piąty tom pt. Kamienny profil ukazał się po zakończeniu wojny. Oboje nie podają ani dat, ani miejsca wydania tych tekstów. Wnoszę stąd, że nie dysponowali nimi. Dodatkowo komplikuje sprawę fakt, że wszystkie te tytuły pojawiają się w tomie Ziemia śpiewająca jako podtytuły?. Moja kwerenda w Bibliotece Jagiellońskiej, chyba najbardziej zasobnej książnicy w wydawnictwa humanistyczne, nie dała żadnego rezultatu. Wszelkie inne próby dotarcia do pozostałych tomów, czy to przez kontakt z ludźmi naukowo zainteresowanymi życiem kulturalnym Sądecczyzny, czy z dziennikarzami, czy z krewnymi poety również. Jedynie w Sądeckiej Bibliotece Publicznej im. Józefa Szujskiego w zbiorach specjalnych odnalazłem egzemplarz (nr 121) Ziemi śpiewającej, a w nim krótką adnotację: „Druk tomiku ukończono 1 sierpnia 1933 r. w zakładzie graficznym Romana Pisza w Nowym Sączu, Jagiellońska 5. Wydrukowano egzemplarzy 350 numerowanych oraz 20 autorskich i 5 obowiązkowych […]”. Wydawca informuje również, że książka ukazuje się w Bibliotece Gromady Literacko-Artystycznej „Łom” w Nowym Sączy jako pozycja nr 1.

Ziemię śpiewającą powitał bardzo entuzjastycznie w „Głosie Podhala” Michał Asanka- Japołł w recenzji pt. Regionalizm bezpretensjonalny: „[…] Góral w swojej poezji - jest indywidualnością szczerej miary regionalnej, chłonącej bezmiar piękna, życia Podhala, żeby przetrwać i utrwalić na palecie (olbrzymią plastyką, przy równoczesnej melodyjności wiersza – stwarza okresy iście rozgrzanej poezji), dla ducha zaś - być  zawsze poezją słów, rymów a nade wszystko niepokalanej, w muzykalnej strofie wiersza”. Lektura tej poezji dzisiaj nie wytrzymuje próby czasu. Toteż bardziej przemawia do mnie stwierdzenie Stanisława Stanucha w audycji Radia Kraków w pierwszą rocznicę śmierci poety: „Tadeusz Giewont-Szczecina debiutował w roku 1933 tomem poezji pt. Ziemia śpiewająca, wierszy utrzymanych w modnym wówczas tomie witalizmu rodem z Młodej Polski i Skamandra. Nie były to wiersze tak dobre, by poeta mógł wypłynąć na szersze wody”. Uściślijmy: witalizm to Skamander, a dominujący w tych wierszach smutek, melancholia i nastrojowość to Młoda Polska. Książka zawiera dwadzieścia pięć wierszy, podzielonych - jak wspomniałem - na cztery części: Usta płonące, Na podhalańską nutę (wiersze o Orkanie i K. Tetmajerze), Cztery pory roku, Ziemia śpiewająca. Podejmują one tematy życia, różnych jego aspektów, miłości, nastroju warunkowanego porami roku (Wiersz o nadziei wiosennej). Pobrzmiewają tu echa poezji romantycznej czy neoromantycznej z charakterystyczną dla modernizmu leksyką: „smutek”, „odmęty”, „pustka”, „dusza”, „zaduma”, „tęsknota”, „a nad nami wiał smutek bezdomny/ i strefy skrwawionych, dawno zmarłych pieśni” (Godzina duszy o zachodzie słońca). Tej warstwie wierszy Szczeciny patronuje Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Mamy tu także teksy bliskie skamandrytom, ich biologizmowi, witalizmowi, radości życia, szczęścia (Wiersz o lipach kwitnących czy Beztrosko: „Chodzę sobie tak co dzień/zdrowo i beztrosko, / szumny, dumny mej wiosny/ -wiem - szczerem kochaniem, / gwiżdżę głośno, radosny, / kochanek / przechodzień / idący do słońca prosto…”). Jesteśmy tu - jak widać - w kręgu poezji skamandryckiej z pierwszych lat po odzyskaniu niepodległości, poezji Kazimierza Wierzyńskiego czy Jana Lechonia, który pisał: „A wiosną - niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę”.  Aspekty regionalne zawierają natomiast dwa wiersze z cyklu Na podhalską nutę poświęcone Orkanowi i Tetmajerowi.

Tadeusz Giewont-Szczecina pisał także sztuki sceniczne. W 1962 r. z okazji 670 rocznicy powstania Nowego Sącza otrzymał pierwszą nagrodę za utwór pt. Sądeczanin w konkursie literackim. Dramat ten pisany wierszem nawiązuje do najazdu Szwedów w 1655 r. opowiada o walce mieszczan i chłopów z agresorem.

Pasja popularyzatorska, zwłaszcza kontakty z młodzieżą, towarzyszyły mu do końca życia. Podczas wyprawy w krośnieńskie na spotkania w szkołach w 1969 r. uległ wypadkowi samochodowemu. Zmarł 7 marca w szpitalu powiatowym w Krośnie. Spoczywa na cmentarzu komunalnym w Nowym Sączu.

Przytoczone wiersze pochodzą z tomu Ziemia śpiewająca oraz z sądeckiej prasy międzywojennej.

 Bolesław Faron

Kolenda

Będzie śnieg padał na ziemią

i śpiewać choina będzie,

gdy w sercu, jak w Betlejemie

rozpłonie wieść o kolendzie....

choina pachnie jak serce,

kolendy będą jak ręce

kojące, co w poniewierce

ciszące, wszystko, co w męce!

tacyśmy, ludzie, dziś biedni,

tacyśmy, ludzie dziś smutni,

więc szczęściem się nam rozedni

dzień miłosierdziem rozrzutny —

idzie przez poła wesele

niosąc pogodę nieziemską....

 o ludzie! o przyjaciele!!

śpiewajmy pieśń betlejemską!

WIERSZ O NOWYM SĄCZU

Odważnie wniosłem me życie w pożary Twojej zieleni,

dlatego mi zawsze jesienie najsłodszą skwitają wiosną

a chociaż świt zamiast świecić, godziny moje zacieniał,

oczy me w twoich ogrodach, w ulicach głośno rosną...

Rece-m kładł jak mosty serca na tobie, rzeko Dunajcu

i słałem nimi marzenia do słońca na horyzoncie --

na plantach szalałem uśmiechem w liściowym i w kwiatów tańcu,

chociaż wiatr kurzem gościńca błękit mych oczu mącił...

W tobie płakałem gwiazdami, szukając do życia rymu

(a zmierzch pragnieniem się palił i ramion dziewczęcych wonią...)

i kułem twardo zębami w mym sercu twe dźwięczne imię:

melodią twoich słowików i dzwonów, co słońcem dzwonią...

Dziś w ciszę się zamknąłem i w czyjeś serce dalekie,

które z mym sercem wicher miłości twojej połączył —

lecz gdy powracam - - znów szumem wpadam do twojej rzeki,

Dunajca —

                        błękitno — słoneczny Sączu!

Pierwszemu Pułkowi Strzelców Podhalańskich

DEFILADA

.. kroczą równo,

w takt, miarowo...

(rozszalały się źrenice!)

karabiny na ramionach,

buty rypią twardo w bruk ...

artyleria i piechury...

rżną orkiestry... (żołnierz-rycerz!)

lewa... prawa .. lewa ... prawa...

braknie tchu...

ludzi orkan, zwarty bór

w rytm orkiestry się kołysze,

gwarem trzaska ulic cisza,

krzyk rozwala w strzępy ciszę ...

w oczach, w karabinów lufach

wolność i potęga śpiewa,

wiatr wiosenny wionąc wiotko

w drzewa, w twarze moc zawiewa —

ziemia dudni piorunowo,

dusza śpiewa ... słońce śpiewa ...

–   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –

kroczą równo, w takt, miarowo…

lewa, lewa, lewa...

ŚPIYWKI O ORKANIE

I.

Przeleciał se wiater sumny bez doliny

a taki załosny, ze łkały drzewiny---

przeleciało słonko nawskroś skalnyk turni,

Orkanowa dusa leci jesce górniyj---

Nie bedzies jus więcyj hucał ciemny lesie,

kiej sie nie poniesie echo pieśni bez wsie!

powiendnom, powiendnom na ubocak drzywka

kiej jem nie zasumi Orkanowa śpiywka!

skacom bez kamienie siklawom poioki,

rośnie smutek rośnie – – jak smerek, wysoki – –

zapłacę se wiyrzba i kosodrzew co rok,

ze Orkana niyma, ze pomar nieborok – – –

[…]

                                                               Marianostwu Mikutom

WIECZÓR W STARYM SĄCZU

Słało się, że wiatr liśćmi wieczór nam wyszeptał

i odjął ziemi radość czerwcowego wschodu

dając naszym oczom - (wieczór jest jak deptak,

którym kipi róż zapach, jak wspomnienie, młody).

gdybyś słowo dziś rzekła nabrzmiałe pamięcią

chwil krzyczących, jak usta, namiętną melodią!

jeden dzień smutkiem wiosny dłonie nasze przeciął

i twardo oczom radość, niby słońce odjął - - -

mijamy samotnością kwitnące godziny:

zapach ich drży tęsknotą upalnego lipca –

(dałaś oczy błękitom i usta malinom,

ręce kłosom pszenicznym grającym jak skrzypce -)

są dni, że melancholia z zapachem róż polnych

pomiędzy nasze usta milczeniem się sączy - - -

–   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –

idę w przestrzeń zapachów pól cicho i wolno

wierząc, że z jedną ziemią nic mnie nie rozłączy—

DEFILADA SŁÓW

Pożar słów... armia, awangarda....

od słów łopotu przestrzeń drży!

słowa wybuchły, jak petarda,

triumfem: jasnym krzykiem krwi!

i zawisł piorun ponad ziemią

serca i w myślach lontem lśni!

jutro się słowa rozprzestrzenią

łyskawicami, rzeźbą brył -  -  -

szumią mi słowa szałem życia:

rozpłomieniony, twórczy dech!!

słowa - wichury - gradobicia,

słowa słowiański, jasny Lech…

.

słowa kwitnące, woniejące,

dźwięki gontynnych, srebrnych harf

na arcypolskiej, żywej łące

mieniące się orgiami barw!!

szeleszczą słowa w defiladzie,

ściele się wokrąg zapach słów...

jedno przy drugiem skrą się kładzie,

obłędem siły, gamą mów...

–   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –   –

przemienię ziemię w pienne słowo,

w wysokopienny poszum burz!

o Słowo! Sławo! Słowian mowo!!

o hymnie skrzący rozkaz: twórz!!!

                                                                       Tadeusz Giewont-Szczecina

Zdjęcia pochodzą ze zbioru Sądeckiej Biblioteki Publicznej w Nowym Sączu, oddział na ulicy Lwowskiej. Dziękujemy za udostępnienie materiałów.







Dziękujemy za przesłanie błędu