Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 19 czerwca. Imieniny: Gerwazego, Protazego, Sylwii
22/02/2021 - 19:20

W ortopedii nie ma diagnozy na telefon. Rozmawiamy z dr Jackiem Ślipkiem

Pandemia koronawirusa zamknęła ludzi w domach, zupełnie przemodelowała funkcjonujący system służby zdrowia. Zamroziła na pewien czas zabiegi planowe pacjentów z różnymi schorzeniami, w tym także ortopedycznymi. O funkcjonowaniu ortopedii w dobie pandemii rozmawiamy z lek. med. Jackiem Ślipkiem, kierownikiem Oddziału Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej Szpitala im. dr. J. Dietla w Krynicy Zdroju.

Panie doktorze – ortopedia przed pandemią koronawirusa, a ortopedia w dobie pandemii – to ta sama dziedzina medycyny?

- My lekarze – ortopedzi bylibyśmy szczęśliwi, gdyby nic się nie zmieniło. Niestety, tak nie jest. Pandemia koronawirusa odcisnęła piętno w życiu każdego z nas i na całym systemie opieki zdrowotnej, jaki do tej pory funkcjonował w Polsce. Odcisnęła piętno na różnych dziedzinach medycyny. Również ortopedii. Bez wyjątku. Ortopedia, w tym szczególnym czasie, jak każda inna dziedzina medycyny funkcjonowała, ale musiała, niejako wpisać się w nową, koronawirusową rzeczywistość; specyficzną, będącą swego rodzaju novum.

W specyfikę przestrzegania surowego reżimu sanitarnego – pracy w pełnym zabezpieczeniu jako ochrony przed szalejącym, zakaźnym koronawirusem. Pracy w dystansie społecznym. Zmieniły się również proporcje. Nie zmieniła się natomiast specyfika naszej pracy. Ortopedzi dalej zajmują się tymi samymi schorzeniami narządu ruchu, tymi samymi zespołami bólowymi, z którymi zgłaszają się do nas pacjenci. Działaliśmy, działamy i będziemy działać. Ortopedia w pewien sposób zmieniła tylko swoje oblicze, ale przyjdzie taki moment, że wrócimy do normalności.

Powiedział pan, że zmieniły się proporcje. Co miał pan na myśli?

- W dobie pandemii, w związku z obowiązującymi obostrzeniami i restrykcjami, wprowadzonymi przez rząd modyfikacji uległa dostępność pacjentów do lekarzy, do poradni specjalistycznych. W system opieki zdrowotnej wpisały się teleporady. Jeśli chodzi o poradnię chirurgii urazowo-ortopedycznej w Szpitalu im. dr. J. Dietla w Krynicy Zdroju i inne poradnie specjalistyczne, w których pracuję w krynickim uzdrowisku i Nowym Sączu to przez cały okres pandemii te placówki funkcjonowały, przyjmowały chorych. Oczywiście z zachowaniem wszystkich obowiązujących zasad.

Nawet w tym szczególnym okresie, w którym nadal przecież jesteśmy nie było tak, aby nie została udzielona pomoc czy to pacjentowi, który doznał jakiegoś urazu, czy to pacjentowi, znajdującemu się w stałym leczeniu. Jak też już wspomniałem pojawiła się nowa rzecz – teleporada, co w przypadku mojego zawodu – ortopedii nie zawsze się sprawdza.

W przypadku ortopedów ta opcja niesienia pomocy choremu z urazem, czy cierpiącemu na schorzenia narządu ruchu nie powinna mieć raczej miejsca. Nie wyobrażam sobie diagnozowania pacjenta ze skręconą czy złamaną nogą przez telefon…

- Ma pani redaktor rację. Ortopedzie trudno byłoby ocenić przez telefon, co dolega pacjentowi, tym bardziej takiemu, który zgłasza się z dolegliwością po raz pierwszy do takiego specjalisty. Przez teleporadę trudno byłoby lekarzowi ortopedzie zaordynować pacjentowi leczenie czy rehabilitację, bez zbadania chorego, bez wykonania mu badań dodatkowych. Mam tu na myśli chociażby badania rentgenowskiego. Uważam, że teleporada w przypadku ortopedii w ogóle nie zdaje egzaminu.

Owszem zdarzało się, ale tych przypadków było niewiele, że konsultowałem pacjenta wykorzystując teleporadę, ale dotyczyło to jedynie tych chorych, którzy kontynuowali leczenie, wdrożone przed okresem pandemii. W tych przypadkach chodziło o wypisywanie recepty na leki i przedłużanie zwolnienia lekarskiego. Starałem się jednak jak najmniej wykorzystywać teleporadę.

Całą rozmowę można przeczytać w lutowym miesięczniku Sądeczanin.

i.michalec@sadeczanin.info, fot. IM.







Dziękujemy za przesłanie błędu