Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 19 czerwca. Imieniny: Gerwazego, Protazego, Sylwii
08/06/2019 - 12:05

Nowy Sącz: szpital musi iść z duchem czasu. To kluczowa sprawa

Od śmierci Artura Puszko, nieodżałowanego dyrektora Szpitala Specjalistycznego im. J. Śniadeckiego w Nowym Sączu minęło prawie półtora roku. Dzieło, którego był inicjatorem i orędownikiem, czyli rozbudowę szpitala kontynuuje obecnie jego następczyni Lidia Zelek, szefowa tej medycznej placówki, która przez kilkanaście lat była jego prawą ręką.

Nagła śmierć dyrektora Artura Puszko dla wszystkich, którzy znali tego życzliwego człowieka, wspaniałego lekarza oddanego bez reszty pacjentom była szokiem...

- Ogromnym. Nikt nie spodziewał się tego, że odejdzie tak niespodziewanie. Pamiętam, jakby to było wczoraj. W piątek pracował w szpitalu do późnych godzin popołudniowych. Wychodząc w tym dniu ze szpitala powiedział: do poniedziałku i pojechał do domu do Krakowa. Kilka godzin później już nie żył. Po sobie pozostawił ogromną pustkę. Do dzisiaj nie możemy pogodzić się z tym, że Go wśród nas nie ma.

Dyrektor Puszko jest z całym zespołem szpitala. Na jednej ze ścian wisi jego fotografia, są kwiaty. Pamiętacie...

- Oczywiście. Nasza pamięć mu się należy.

Po śmierci dyrektora Puszko, to właśnie pani wzięła na swoje barki kierowanie sądeckim szpitalem. Zastanawiała się pani, czy podoła temu wyzwaniu?

- Czasu na zastanawianie się nie było zbyt wiele. Ktoś musiał przecież dalej kierować szpitalem. Dlatego, od lutego do czerwca ubiegłego roku szefowałam tej jednostce mając powierzone obowiązki dyrektora szpitala. Od 7 czerwca ubiegłego roku, po wygranym konkursie na to stanowisko jestem już pełnoprawnym dyrektorem sądeckiego szpitala.

Urzęduje pani w gabinecie, który przez kilkanaście lat zajmował śp. dyrektor Artur Puszko. Trudno było się do niego przenieść?

- Z dyrektorem Puszko pracowałam czternaście lat. Przez ten czas pracowałam, jako zastępca dyrektora ds. administracyjno-pracowniczych w swoim gabinecie, znajdującym się w innej części tego budynku. Zresztą bardzo lubiłam ten gabinet. Powiem szczerze, że naprawdę ciężko było mi przekroczyć próg gabinetu, w którym przez kilkanaście lat pracował mój szef i usiać w fotelu, przy jego biurku. Może to zabrzmi dziwnie, ale czasami mam wrażenie, że on z góry opiekuje się tym szpitalem.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


Czerwcowy miesięcznik "Sądeczanin" już w kioskach