Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 21 czerwca. Imieniny: Alicji, Alojzego, Rudolfa
10/10/2022 - 11:35

Czterysta owiec, tłumy mieszkańców i turystów na jesiennym redyku [Aktualizacja: WIDEO, ZDJĘCIA]

Naprawdę było co oglądać. Kto nie znalazł dzisiaj czasu, by wybrać się do pięknej, sadowniczej gminy Łącko, niech żałuje. Stado liczące prawie czterysta owiec przeszło w ramach jesiennego redyku z Jazowska do Obidzy.

Na to doroczne, wyjątkowe wydarzenie ściągają do stolicy Białych Górali pasjonaci i turyści z całej Małopolski. Redyk odbywa się dwa razy do roku – wiosną i właśnie jesienią, kiedy owce po kilku miesiącach pobytu na halach wracają z nich do zagród.

Redyk jest prawdziwym świętem baców i juhasów – ludzi, którzy większość swojego życia spędzają ze zwierzętami na halach troszcząc się o nie, pielęgnując i dojąc.

Jesienny redyk z Jazowska do Obidzy zorganizował Związek Podhalan Oddział Obidza i jak zawsze przyciągnął mnóstwo mieszkańców regionu, ale przede wszystkim turystów z różnych zakątków Małopolski. Jest to wspaniałe, barwne wydarzenie.

Tradycyjnie rozpoczęło się ono mszą świętą w kościele Trójcy Przenajświętszej w Obidzy. Modlono się za pasterski sezon, który właśnie dobiegł końca. O godz. 13 owce, prowadzone przez baców, wśród których byli między innymi Władysław Wójcik, prezes Związku Podhalan Oddział Obidza, Władysław Sajdak i inni, wyruszyły w kilkukilometrową drogę z Jazowska (spod szkoły) do Obidzy.

Redyk rozpoczynały banderia konna i kilkanaście zaprzężonych w konie bryczek, którymi jechali zaproszeni goście. Oczywiście nie mogło zabraknąć szybkich i zwinnych psów pasterskich, które uwijały się, jak w ukropie i pilnowały, aby żadna owca nie odłączyła się od stada.

W tym roku, podobnie, jak w ubiegłym, stado liczyło około 400 owiec, hodowanych przez gospodarzy z Jazowska i Obidzy. By mogło ono bezpiecznie dotrzeć do Obidzy, w pewnym momencie została zamknięta główna droga w kierunku Łącka i wstrzymany na niej ruch samochodów.  Owce po przejściu prawie trzech kilometrów odpoczywały w Obidzy na łąkach, a uczestnicy redyku świętowali w tamtejszym amfiteatrze.

Tam rozpoczęła się wpisana w to wydarzenie góralska biesiada. Można było tam skosztować specjałów przygotowanych między innymi przez panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Obidzy. Nie zabrakło baraniny i grzybów. Przygotowano także wiele atrakcji dla dzieci.

- W tegorocznym piątym już redyku szły owce Władysława Sajdaka – mówi Władysław Wójcik, prezes Związku Podhalan oddział w Obidzy. – On dzisiaj wreszcie wraca z wypasu w swoje rodzinne strony, co by zimą trochę pobyć w chałupie i nacieszyć się trochę domem. My, jako Związek Podhalan jesteśmy strażnikiem rodzimej kultury i dbamy o to, aby pasterska tradycja nie zanikła. To jest, można powiedzieć naszym obowiązkiem, aby o to nasze dziedzictwo dbać. Wypas owiec na halach, redyk doskonale wpisuje się w tę tradycję.

Redyk jest organizowany, jak zaznacza nasz rozmówca, po to, aby ta tradycja nie zaginęła, aby młode pokolenie zobaczyło, gdzie tkwią jego korzenie. Owce powrócą na łąki wiosną.

Redyk jest po to, aby pokazać mieszkańcom, jak dawniej sprowadzano owce z hal – dodają inni bacowie.

Władysław Sajdak jest bacą, można powiedzieć z dziada pradziada. On wypasa owce na halach, bo to kocha, ale jak mówi tę tradycję kontynuują już nieliczni. Na pewno nie młodzi.

- Młodzi już nie chcą wypasać owiec, a szkoda – mówi baca Władysław Sajdak. – Młodzi patrzą teraz przerobić osiem godzin, a tutaj jest robota przez całą dobę. Świątek, piątek, Słonce, deszcz. Trzeba to po prostu kochać. To piękna rzecz.

[email protected], film i fot. Iga Michalec, Małgorzata Sitek.

Jesienny redyk owiec z Jazowska do Obidzy




Na to doroczne, wyjątkowe wydarzenie ściągają do stolicy Białych Górali pasjonaci i turyści z całej Małopolski. Redyk odbywa się dwa razy do roku – wiosną i właśnie jesienią, kiedy owce po kilku miesiącach pobytu na halach wracają z nich do zagród.






Dziękujemy za przesłanie błędu