Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 8 sierpnia. Imieniny: Izy, Rajmunda, Seweryna
30/06/2020 - 17:10

"Ideałem by było, żeby drugi określał mnie, ale zgodnie z moimi życzeniami"

Sławomir Mrożek: Ten "Dziennik" nie był pisany do wydania. Nie pisałem go do publikacji i nigdy, no, prawie nigdy, przez te lata go nie czytałem. Na przykład Gombrowicz pisał dziennik do publikacji. Ja - jak dotąd - nie.

28 września 1965

Dawno już lektura nie dostarczyła mi takiego przeżycia, poruszenia, uczucia, że coś się dzieje i coś wyjaśnia, a wyjaśniając, umożliwia i dalsze obszary odkrywa, jak L’être et le néant, a szczególnie rozdział Le pour-autrui [W cytowanym tu polskim przekładzie Byt-dla-innego; tytuł III części Bytu i nicości Sartre’a].
Wolę rozdziały bardziej egzystencjalne, może dlatego, że myślenie czysto abstrakcyjne jest w ogóle dla mnie trudniejsze, ale może dlatego, że nie mam w nie zupełnej wiary, więcej ufam takiemu myśleniu skojarzonemu z doświadczeniem konkretnym. Udowodnienie czegoś logicznie nie przekonuje mnie, raczej: nie entuzjazmuje. Mniej mnie interesuje dowód istnienia niż samo istnienie. Więc nie martwiąc się tym, że Sartre poniechał dowodu ontologicznego na istnienie drugiego, ogromnie mnie cieszy wszystko, co o tym moim wspólnym istnieniu z drugim pisze.

Do trzydziestego roku życia mniej więcej walka prowadzona metodą, którą dzisiaj określiłbym jako naiwną, to jest metodą raczej unikania walki właśnie, czyli unikania innych. Ponieważ jednak inni prędzej czy później przedostaną się za skórę, właściwy problem tylko wtedy może być rozwiązywany, kiedy najpierw jest postawiony. (…)

Nasuwa się jednak nowy kapitalny temat: dlaczego ludzie szukają obecności drugich? Pomijam oczywiście oczywiste względy utylitarne, jak i przymus. Nie da się jednak zaprzeczyć, że szukają także dobrowolnie i to jest zjawisko powszechne, najpowszechniejsze, jak i to, że znajdując, nie są jednocześnie z tego zadowoleni, a przeciwnie, wola  nieustająca pozostawania z drugimi jest stowarzyszona z cierpieniem  i udręką z tego pozostawania wynikającymi, czego dowodem są chociażby stosunki między ludźmi, nieustające ressentiment wobec drugich. Można by oczywiście powiedzieć, że zmęczeni własnym unicestwianiem się, ludzie szukają określenia, ale ponieważ to określenie jest rakiem na bezrybiu, ponieważ nie pochodzi od nich samych, tylko zależy od drugiego, jest w mocy drugiego, więc stąd rozczarowanie i uraza. Ideałem by było, żeby drugi określał mnie, ale zgodnie z moimi życzeniami, zgodnie z moim przepisem na mnie samego. Tym się pewnie tłumaczy, że robimy wszystko, co możemy, żeby drugim narzucić własne pojęcie o sobie samym.

Sławomir Mrożek, Dziennik, tom 1: 1962-1969, Wydawnictwo Literackie







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)