Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 19 czerwca. Imieniny: Gerwazego, Protazego, Sylwii
30/04/2024 - 14:05

Wyprawa na krawędź życia

Jedna na pięć osób zdobywających K2 zostaje na górze na zawsze.

(...)

Michał był wyczerpany i sponiewierany, ale droga do prawdziwego odpoczynku była niestety odległa. Wiedział, że jeszcze trochę musi wytrzymać. Umieranie potrwa dobę, może dwie, dopóki nie staną na szczycie, a następnie — wyruszywszy z powrotem — nie opuszczą strefy śmierci. Dopiero kiedy zejdą do obozu trzeciego, sytuacja zacznie się normalizować. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Jedna na pięć osób zdobywających K2 zostaje na górze na zawsze, więc szansa, że obaj wrócą do domu cali i zdrowi, wynosiła dokładnie pięćdziesiąt procent.
Rzut monetą.
Orzeł — będą herosami, zdobywcami.
Reszka jest milczeniem.

Wciąż jeszcze było jasno, choć zachodzące słońce nie dawało już ani krztyny ciepła. Barwiło śnieg na żółto-brązowo, przez co udręczony umysł Michała co i rusz mamił go wyobrażeniem Dunas de Maspalomas na Gran Canarii — plaży z cudownym piaskiem, na której wylegiwał się ze swoją dziewczyną. Dokładnie rok temu i osiem kilometrów niżej. Jak na naukowca przystało, w chwilach największego wyczerpania w umyśle Michała skakały liczby. Na Wyspach Kanaryjskich było trzydzieści parę stopni Celsjusza. Tutaj pewnie tyle samo, tylko zamiast plusa był minus.
Temperatura spadała z każdą chwilą, ale pogoda była bezwietrzna. Oby utrzymała się do jutra. Prognoza nie napawała optymizmem, ale też nie odzierała z resztek nadziei. Misiek i Iskier potrzebowali idealnych warunków na atak szczytowy, by wszystko przebiegło sprawnie, gładko i skończyło się happy endem.

— Tutaj? — powtórzył prosząco Michał, kiedy towarzysz w końcu odwrócił się i popatrzył na niego.
— Już? — zdziwił się Wiktor.
Michał był pewien, że obaj marzą o odpoczynku, żeby to parszywe wycieńczenie i ból wyziębienia choć odrobinę zelżały. Żeby postawili namiot i zagrzebali się w puchowych śpiworach. Tylko że jego kompan lubił roztaczać wokół siebie aurę tego lepszego. Silniejszego, nie do zdarcia. Iskier nigdy pierwszy nie proponował postoju. Wyższy, szczuplejszy, bogatszy i przystojniejszy — potrzebował Miśka nie tylko jako towarzysza liny, ale i punktu odniesienia dla swojej doskonałości. (...)

Wojciech Nerkowski, HIMALAYA, wydawnictwo LIRA







Dziękujemy za przesłanie błędu