Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 26 września. Imieniny: Cypriana, Justyny, Łucji
25/07/2020 - 15:50

Polak z wyboru czyli szczęśliwy Rosjanin nad Wisłą

Ta książka to KAWAŁ historii Polski i Rosji w jednym tomie.

(...)

Mimo wszystko przez jakiś czas ludzie oddychali swobodniej. Polepszyły się nieco nasze kontakty z zagranicą, zaczęła docierać do nas prasa z zaprzyjaźnionych krajów bloku wschodniego i ludzie zaczęli mówić, co myślą. Otworzono księgarnie Drużba, gdzie można było kupić polskie książki. Polskiego wtedy nie znałem, ale usiłowałem czytać "Szpilki" i "Politykę", korzystając ze słownika. Słuchałem też Radia Pekin, w którym Chińczycy krytykowali "rewizjonistów" z Moskwy. Zapraszałem do swojego pokoju ojczyma, żeby posłuchał tych audycji razem ze mną, ale mówił, że nie uwierzy w te opinie, dopóki nie zostaną opublikowane w "Prawdzie". Powrócono do ciepłych stosunków z Jugosławią i wodzem Tito, który przedtem występował w gazetach jako faszystowski kat z zakrwawionym toporem.

Zaczęła się burzliwa epoka piosenkarzy zaangażowanych, z których później wyłoniły się tak wspaniałe talenty jak Bułat Okudżawa czy Władimir Wysocki. Słuchaliśmy ich piosenek z nagrań i na posiadówkach towarzyskich, gdzie były śpiewane przez różnych wykonawców. Powracały do łask również stare romanse, piosenki cygańskie, przyśpiewki z folkloru miejskiego i złodziejskie szlagiery. Nasłuchałem się tego dużo i usiłowałem śpiewać w towarzystwie.
Pojawiły się pierwsze magnetofony i telewizory. To była rewolucja społeczna. Pamiętam pierwszy radziecki telewizor KWN. Miał szarobiały ekran wielkości paczki papierosów. Ludzie umawiali się na wspólne oglądanie, a program był tylko jeden i trwał kilka godzin dziennie. Żeby powiększyć ekran, umieszczano przed nim duże wodne soczewki. Trzeba było patrzeć dokładnie na wprost, bo inaczej obraz uciekał. Żartowano o KWN, że to skrót od: "kupił, wklucził, nie rabotajet" (kupiłem, włączyłem, nie działa), gdyż odbiorniki ciągle się psuły. Jednocze­śnie pojawiła się w telewizji satyryczna audycja o tej sa­mej nazwie – KWN, czyli Klub Wesołych i Sprytnych (ros. Nachodcziwych). W programie pokazywano nieprzy­gotowaną wcześniej rywalizację zespołów kabaretowych. Do studia moskiewskiego przyjeżdżały najlepsze drużyny z całego ZSRR, a ich żarty powtarzano z ust do ust. Telewizja stała się codzienną ciekawą rozrywką.

Ta odwilż po siermiężnych czasach stalinizmu spowo­dowała rozkwit amatorskich kabaretów, które po rosyjsku nazywały się "kapustniki". Powstawały w różnych insty­tucjach i fabrykach. W wolnym tłumaczeniu "kapustnik" to bigos, czyli program wielce różnorodny, obśmiewają­cy współpracowników danego kolektywu. W poczytnym czasopiśmie "Literaturnaja Gazieta" na ostatniej stronie pojawiła się satyryczna rubryka Dwanaście krzeseł, nawią­zująca do przedwojennej tradycji satyrycznej. Regularnie czytałem te teksty, bo pisali je najlepsi w tamtych czasach komicy, autorzy popularnych monologów estradowych.

Alosza Awdiejew , "Polak z wyboru czyli szczęśliwy Rosjanin nad Wisłą. Wspomnienia", Mando - Wydawnictwo WAM, 2019







Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe